Luis Suárez ze Sportingu CP stał się realną alternatywą dla Barcelony, która napotyka coraz większy opór ze strony Atlético Madryt w sprawie transferu Juliána Álvareza. Według informacji, które przekazał Fabrizio Romano, kolumbijski napastnik oficjalnie trafił na krótką listę życzeń katalońskiego klubu. Decyzja o ewentualnym rozpoczęciu negocjacji ma zapaść już w przyszłym tygodniu, kiedy Barcelona prawdopodobnie zrezygnuje z dalszych starań o Argentyńczyka.
Sytuacja kadrowa w ataku zespołu Hansiego Flicka staje się alarmująca po odejściu Roberta Lewandowskiego. Dodatkowo Ferran Torres jest bliski przenosin do Paris Saint-Germain za kwotę 57,5 miliona dolarów. W tej chwili w kadrze pozostają jedynie Anthony Gordon, Karim Adeyemi oraz nastoletni Hamza Abdelkarim. Choć na stole wciąż leży oferta za Álvareza opiewająca na 116 milionów dolarów, brak zgody Atlético zmusza dyrekcję sportową do szukania innych rozwiązań.
Kosztowna alternatywa ze stolicy Portugalii
Sprowadzenie Suáreza nie będzie jednak tanie, ponieważ Sporting CP odsyła wszystkich zainteresowanych do klauzuli odstępnego wynoszącej 80 milionów euro. 28-letni napastnik ma za sobą rekordowy sezon, w którym strzelił 33 gole we wszystkich rozgrywkach, godnie zastępując w Lizbonie Viktora Gyökeresa. Mimo tak imponujących liczb w Portugalii, zagraniczne doniesienia wskazują na pewne ryzyko – zawodnik nie zdobył bramki w pięciu meczach mistrzostw świata, a jego wcześniejszy dorobek w czołowych ligach europejskich to 26 trafień w 107 występach.
Julián Álvarez wciąż liczy na to, że Atlético Madryt zaakceptuje propozycję Barcelony, co deklarował jeszcze w trakcie fazy grupowej mundialu. Piłkarz wrócił już do treningów z madryckim zespołem, ale nie znalazł się w kadrze na ostatni mecz przed startem La Liga. Jeśli napastnik nie zdoła przekonać dyrektora generalnego Miguela Ángela Gila Marína do zgody na transfer, Barcelona skieruje wszystkie siły na sfinalizowanie transakcji z udziałem snajpera Sportingu.
