Władze Realu Madryt zdecydowały się na radykalny krok, który wywołał burzę wśród socios. Od 1 sierpnia obowiązuje nowy regulamin dyscyplinarny, dający zarządowi narzędzia do karania za słowa krytyki.
Nowy dokument, nazwany Reglamento de Disciplina Social, został zatwierdzony przez zarząd pod przewodnictwem Florentino Pereza pod koniec lipca. Choć oficjalnie ma on dostosować klub do zmian technologicznych i walczyć z nielegalnym handlem biletami, to dwa konkretne zapisy wzbudziły największy opór. Artykuł 9.7 uznaje brak należytego szacunku lub obrażanie przedstawicieli klubu za bardzo poważne wykroczenie. Z kolei artykuł 10.18 uderza w działania pisemne i ustne, które mogą godzić w godność lub wizerunek Realu Madryt oraz osób go reprezentujących.
Surowe sankcje za opinie o działaczach
Według zagranicznych doniesień publikowanych przez El Confidencial, część członków klubu interpretuje te zmiany jako bezpośrednią próbę ochrony dyrektorów i piłkarzy przed negatywnymi komentarzami. Szczególne kontrowersje budzi fakt, że ostateczne zatwierdzanie kar leży w rękach samej Junty Directiva. System ten sprawia, że osoby będące obiektem krytyki mają realny wpływ na wyciąganie konsekwencji wobec krytykujących ich kibiców. Za dochodzenia odpowiada specjalna komisja dyscyplinarna, ale to prezydent i jego współpracownicy stawiają kropkę nad i.
Porównania z innymi hiszpańskimi gigantami wypadają dla Realu Madryt niekorzystnie pod względem swobody wypowiedzi. Statuty Barcelony wspominają o wolności słowa obok szacunku dla honoru działaczy, jednak nie definiują tak szczegółowych wykroczeń i kar. Podobnie sytuacja wygląda w Atletico Madryt, gdzie regulacje są znacznie mniej restrykcyjne. W stolicy Hiszpanii narasta napięcie, ponieważ socios widzą w nowych przepisach mechanizm mający uciszyć głosy sprzeciwu wobec niedawno wybranego na kolejną kadencję prezesa.
