Letnie okno transferowe 2026 roku na Anfield przeszło do historii jako czas bezkompromisowej rewolucji. Zarząd klubu zatwierdził wydatki rzędu 250 milionów funtów, aby całkowicie odmienić oblicze zespołu i wprowadzić do składu nową energię.
Najgłośniejszym ruchem transferowym stało się pozyskanie Bradleya Barcoli z Paris Saint-Germain za oszałamiającą kwotę 123 milionów funtów. 23-letni francuski skrzydłowy ma stać się nowym liderem formacji ofensywnej w erze po odejściu Mohameda Salaha. Według zagranicznych doniesień Barcola imponuje nie tylko szybkością, ale i elitarnymi statystykami w zakresie kreowania szans oraz asyst oczekiwanych.
Koniec pewnej epoki i defensywne wzmocnienia
Równocześnie z wielkimi zakupami, Liverpool pożegnał swoje największe ikony. Mohamed Salah oraz Andrew Robertson opuścili klub jako wolni agenci, co zamyka najbardziej utytułowany rozdział w nowoczesnej historii ekipy z Merseyside. Na zasadzie wolnego transferu odszedł również Ibrahima Konate, który zdecydował się na kontynuowanie kariery w Realu Madryt. Aby częściowo zrównoważyć budżet, klub sprzedał Curtisa Jonesa do Interu Mediolan za 30 milionów funtów.
W obliczu zmian w obronie, niezwykle istotnym ruchem okazało się wypożyczenie Ronalda Araujo z Barcelony. 27-letni Urugwajczyk ma zapewnić fizyczną dominację i bezpieczeństwo przy grze wysoką linią obrony, co jest fundamentem taktyki trenera Andoniego Iraoli. Do zespołu dołączyli także młodzi zdolni: francuski stoper Jeremy Jacquet oraz hiszpański skrzydłowy Victor Munoz, co ma zagwarantować klubowi stabilizację w nadchodzących latach.
Mimo ogromnych nakładów finansowych, eksperci z The Hard Tackle oceniają działania Liverpoolu na 7/10. Głównym zarzutem jest brak zakontraktowania klasowego defensywnego pomocnika, który mógłby odciążyć kreatywnych graczy, takich jak Dominik Szoboszlai czy Alexis Mac Allister. Brak następcy dla graczy o profilu Eduardo Camavingi może okazać się bolesny w trakcie sezonu, jeśli drużynę dotkną kontuzje w newralgicznych strefach boiska.
