Olympique Marsylia wyrasta na głównego bohatera głośnego skandalu we francuskiej piłce. Jak donosi L’Équipe, klub z południa Francji liczył na to, że surowe sankcje nałożone na Olympique Lyon pozwolą mu rzutem na taśmę wskoczyć do Ligi Mistrzów. Marsylia zakończyła sezon Ligue 1 na czwartym miejscu, co nie daje prawa gry w tych elitarnych rozgrywkach, więc jedyną szansą pozostała degradacja finansowa rywala.
Przedstawiciele DNCG, czyli organu kontrolującego finanse francuskich klubów, nie kryli zdziwienia postawą działaczy z Marsylii. Zamiast skupić się na własnej sytuacji, klub z Stade Vélodrome czekał na potknięcie Lyonu. Tymczasem kontrolerzy finansowi są znacznie bardziej zaniepokojeni stanem kont samej Marsylii. Klub musi pilnie sprzedawać zawodników, aby zrównoważyć budżet i uniknąć problemów z prawem finansowym, co stawia ich w bardzo niekorzystnym świetle wobec ostatnich nadziei na ukaranie rywali.
Lyon odpiera ataki i stabilizuje budżet
Wszystko wskazuje na to, że plan Marsylii legł w gruzach, ponieważ Lyon skutecznie uporządkował swoje sprawy finansowe. Według informacji przekazanych przez Sachę Tavolieriego, klub ten uniknie jakichkolwiek sankcji ze strony DNCG. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy sytuacja ekonomiczna Lyonu uległa znacznej poprawie, a przejęcie większościowych udziałów przez Michelle Kang ma jeszcze bardziej wzmocnić ich pozycję na rynku. Marsylia zostaje zatem z problemami finansowymi i brakiem awansu do Ligi Mistrzów.
