Miami Open wyrasta na jedno z najciekawszych wydarzeń sezonu po ogłoszeniu listy trzynastu zawodników, którzy otrzymają dzikie karty. Jak donoszą media, największą gwiazdą zestawienia jest Venus Williams, siedmiokrotna mistrzyni wielkoszlemowa. Amerykanka wraca do turnieju, który od lat traktuje jak domowy start, choć jej obecna forma budzi spore emocje.
Sytuacja 45-letniej Williams jest trudna, ponieważ w 2026 roku nie wygrała jeszcze ani jednego meczu. Amerykanka wystartowała w pięciu turniejach i za każdym razem odpadała w pierwszej rundzie. Tegoroczny start w Miami ma dla niej wymiar symboliczny. Mija dokładnie 25 lat od jej ostatniego triumfu w tej imprezie, który miał miejsce w 2001 roku. Kibice zastanawiają się, czy ikona tenisa zdoła przełamać fatalną passę na kortach, gdzie w przeszłości świętowała trzy tytuły.
Powroty po kontuzjach i młode talenty w drabince
Szokować może obecność Sloane Stephens, zwyciężczyni US Open z 2017 roku. Amerykanka zajmuje obecnie 780. miejsce w rankingu WTA, co jest efektem długiej przerwy spowodowanej poważną kontuzją w 2025 roku. Oprócz niej w drabince kobiet pojawią się Jennifer Brady, Taylor Townsend oraz Ashlyn Krueger. Szansę otrzymały także młode zawodniczki: Emerson Jones, Lilli Tagger oraz była gwiazda tenisa uniwersyteckiego, Darja Vidmanova, co domyka listę ośmiu nazwisk w turnieju pań.
W turnieju mężczyzn przyznano pięć dzikich kart, stawiając głównie na młodość. W Miami zaprezentuje się 18-letni Darwin Blanch oraz Martin Damm, który niedawno dotarł do półfinału w Open Occitanie. Swój debiut w turnieju rangi Masters 1000 zaliczy Francuz Moise Kouame. Skład uzupełniają 19-letni Rei Sakamoto z Japonii oraz reprezentant Chin, Wu Yibing. Organizatorzy postawili na mieszankę doświadczonych mistrzyń z zawodnikami, którzy dopiero budują swoją pozycję w cyklu ATP.
