Serena Williams wraca do zawodowego tenisa w wieku 44 lat. Amerykanka, która ostatni mecz rozegrała podczas US Open w 2022 roku, planuje występy na trawiastych kortach w Londynie oraz Berlinie. Mats Wilander, siedmiokrotny triumfator turniejów wielkoszlemowych, w felietonie dla dziennika L’Equipe przedstawił brutalną diagnozę dotyczącą tej decyzji.
Były lider rankingu ATP popiera wybór nawierzchni oraz decyzję o rozpoczęciu zmagań od gry podwójnej. Williams ma wystąpić w deblu z Victorią Mboko podczas turnieju WTA 500 w Queen’s Clubie, a następnie pojawić się w Berlinie. Wilander uważa, że trawa to jedyne miejsce, gdzie 23-krotna mistrzyni wielkoszlemowa może jeszcze wygrywać pojedyncze mecze dzięki swojemu serwisowi. Szwed stawia jednak sprawę jasno: jeśli celem jest walka o najwyższe trofea, Amerykanka powinna odpuścić.
Brutalna rada dla wielkiej mistrzyni
Wilander twierdzi, że w wieku 44 lat jest już za późno na realne myślenie o triumfach. Jego zdaniem Serena Williams może wygrać jedno lub dwa spotkania i cieszyć się wsparciem publiczności, ale nic ponadto. Ekspert zaznacza, że powrót ma sens tylko wtedy, gdy zawodniczka chce się dobrze bawić lub godnie pożegnać z kibicami. Według niego Amerykanka nie otrzymała wcześniej takiego pożegnania, na jakie zasłużyła po latach dominacji w światowym sporcie.
Mimo sceptycyzmu co do wyników sportowych, Wilander podkreśla ogromne znaczenie tej decyzji dla całej dyscypliny. Uważa, że o Williams zaczęto zapominać, odkąd Novak Djokovic zdobył swój 24. tytuł wielkoszlemowy. Szwed przypomina, że przez lata była ona największą postacią tenisa bez podziału na płeć. Jej obecność na kortach Wimbledonu, gdzie ma wystąpić w turnieju singlowym, jest kluczowa dla podtrzymania zainteresowania kobiecymi rozgrywkami.
