Novak Djoković wyrasta na centralną postać gorącej dyskusji o sensie kontynuowania kariery przez wielkich mistrzów. Po wycofaniu się z turnieju w Miami z powodu kontuzji barku, Serb usłyszał od części środowiska, że nadszedł czas na emeryturę. Głos w tej sprawie zabrał Jimmy Connors, który w ostrych słowach skrytykował postawę detraktorów 24-krotnego triumfatora turniejów wielkoszlemowych.
Sytuacja Djokovicia w 2026 roku budzi emocje, ponieważ tenisista wystąpił dotąd tylko w dwóch imprezach. Choć dotarł do finału Australian Open, gdzie uległ Carlosowi Alcarazowi, to porażka z Jackiem Draperem w Indian Wells oraz problemy zdrowotne nasiliły spekulacje. Krytycy sugerują, że przy dominacji młodych liderów, takich jak Alcaraz czy Jannik Sinner, Serb powinien zejść ze sceny. Connors uważa jednak, że nikt nie ma prawa narzucać zawodnikowi takiej decyzji.
Connors broni prawa do gry na własnych zasadach
Były lider rankingu ATP podkreślił w swoim podcaście, że Djoković nie musi nikogo zadowalać poza samym sobą. Connors zauważył, że wiek wpływa na regenerację i sferę mentalną, ale Serb robi wszystko, by utrzymać najwyższy poziom sprawności. Stosuje rygorystyczną dietę i specjalistyczne zabiegi w komorach, aby wciąż rywalizować z najlepszymi. Zdaniem Amerykanina, dopóki tenis sprawia Djokoviciowi radość i satysfakcję, wszelkie głosy nakazujące mu odejście są bezzasadne i krzywdzące dla sportowca.
Obecnie nie wiadomo, kiedy Novak Djoković wróci do rywalizacji w cyklu ATP Tour. Tenisista jasno zadeklarował, że zamierza brać udział jedynie w kilku wybranych turniejach rocznie. To podejście irytuje część kibiców i ekspertów, którzy uważają, że wybiórcze starty szkodzą dyscyplinie. Connors ucina te spekulacje twierdząc, że tylko sam zawodnik może poczuć moment, w którym zrobił już wszystko, co było możliwe do osiągnięcia na korcie.
