W Zielonej Górze zawrzało po ogłoszeniu wyników konkursu na stanowisko głównego specjalisty w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji. Zwycięzcą został Jacek Frątczak, co natychmiast wywołało falę krytyki ze strony części lokalnych polityków.
Najostrzejsze słowa padły pod adresem władz miasta. Opozycja sugerowała, że konkurs mógł być „szyty na miarę” konkretnej osoby.
Zarzuty i odpowiedź Frątczaka
Były prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki oraz inni politycy opozycyjni publicznie kwestionowali przejrzystość procedury. W przestrzeni medialnej pojawiły się sugestie, że wymagania konkursowe były tak skonstruowane, by odpowiadały profilowi Frątczaka.
Sam zainteresowany stanowczo odpiera te zarzuty. Podkreśla, że w mieście było co najmniej kilkanaście osób spełniających kryteria formalne i że nie był jedynym kandydatem mogącym ubiegać się o stanowisko.
Nie można pominąć faktu, że Frątczak od lat działa w środowisku sportowym i posiada doświadczenie menedżerskie, które – obiektywnie – wpisuje się w zakres obowiązków nowej funkcji.
Decyzja wciąż nie zapadła
Co ciekawe, sprawa nie jest jeszcze definitywnie zamknięta. Jacek Frątczak przyznał, że nie podjął ostatecznej decyzji, czy obejmie stanowisko, mimo wygrania konkursu.
W tle toczą się bowiem duże projekty sportowe w Zielonej Górze. Miasto zapowiada rozwój infrastruktury oraz zacieśnianie współpracy z czołowymi klubami, w tym Stelmet Falubazem Zielona Góra i koszykarskim Orlen Zastalem Zielona Góra.
Jak słyszymy, szczegółowy plan rozwoju sportu ma zostać zaprezentowany w najbliższych dniach. Jedno jest pewne – dyskusja wokół konkursu pokazuje, że sport w Zielonej Górze stał się tematem o wyraźnym wymiarze politycznym.
