Jack Draper kończy udział w Indian Wells po starciu z Daniiłem Miedwiediewem, ale to nie wynik sportowy budzi największe emocje. Brytyjczyk stracił miano numeru jeden w swoim kraju na rzecz Camerona Norrie'ego. Jak donosi BBC Sport, mimo porażki w ćwierćfinale, Tim Henman widzi w postawie 22-latka sygnały powrotu do najwyższej dyspozycji po długiej przerwie spowodowanej kontuzją ramienia.
Kluczowym momentem meczu była kontrowersyjna decyzja sędziego o przyznaniu punktu rywalowi za rzekome przeszkadzanie w grze. Draper przyznał po spotkaniu, że wykonał delikatny ruch rękami, ale uznał werdykt za surowy, ponieważ wymiana toczyła się dalej. Tenisista zachował jednak klasę, podkreślając, że Miedwiediew był tego dnia zawodnikiem lepszym i zasłużenie wygrał pojedynek, wykorzystując zmęczenie Brytyjczyka po wcześniejszym zwycięstwie nad Novakiem Djokoviciem.
Fizyczna bariera i walka o ranking
Tim Henman zauważył, że dla Drapera był to dopiero drugi turniej i siódmy mecz po dziewięciu miesiącach problemów zdrowotnych. Ekspert zaznaczył, że najważniejszym faktem jest wytrzymałość operowanego wcześniej ramienia. Choć zawodnika czeka teraz bolesny spadek w rankingu ATP ze względu na brak obrony tytułu sprzed roku, Henman przypomniał starą zasadę, że forma jest tymczasowa, a klasa sportowa pozostaje niezmienna. Draper ma teraz szansę na rehabilitację podczas nadchodzącego turnieju w Miami.
Sam zawodnik nie ukrywa, że ostatnie miesiące były dla niego i jego zespołu niezwykle trudnym okresem. Przyznał, że w meczu z Miedwiediewem po prostu zabrakło mu sił, co uznał za naturalne po tak intensywnym powrocie do rywalizacji z najlepszymi na świecie. Draper podkreślił, że sam awans do ćwierćfinału po tak ciężkiej kontuzji jest dla niego ogromnym sukcesem, którego nikt nie był w stanie mu zagwarantować jeszcze kilka tygodni temu.
