Świat sportu przeżywa prawdziwy wstrząs po decyzji saudyjskiego Public Investment Fund (PIF) o wycofaniu finansowania. Decyzja ta uderza bezpośrednio w kobiecy tenis, który wiązał z Arabią Saudyjską ogromne nadzieje finansowe. WTA Finals nie odbędą się w tym kraju po 2026 roku, co zmusza władze federacji do gorączkowego szukania nowego domu dla swojego flagowego turnieju.
Problemy WTA narastają, ponieważ utrzymanie rekordowych nagród pieniężnych oferowanych w Rijadzie może okazać się niemożliwe. Federacja rozważa przeniesienie finałów sezonu z powrotem do Stanów Zjednoczonych w 2027 roku. To kolejny cios po utracie chińskich sponsorów w czasie pandemii. Pod znakiem zapytania stoi także dalsze sponsorowanie list rankingowych kobiet i mężczyzn przez saudyjski fundusz, co pogłębia niepewność w całym środowisku tenisowym.
Upadek saudyjskiego projektu sportowego
Wycofanie się PIF dotyka nie tylko tenisa, ale również golfa, snookera i piłki nożnej. Projekt LIV Golf stoi przed niepewną przyszłością, a plany organizacji turnieju ATP Masters 1000 w 2028 roku mogą zostać wyrzucone do kosza. Choć pokazowy Six Kings Slam ma pozostać niezagrożony, ogólna zmiana kierunku saudyjskich inwestycji następuje w momencie globalnych zawirowań finansowych wywołanych konfliktami międzynarodowymi, co stawia szefów światowego tenisa w niezwykle trudnym położeniu.
Decyzja o wyjściu Saudyjczyków z tenisa przypomina o kontrowersjach, jakie towarzyszyły wejściu WTA do tego kraju. Legendy dyscypliny, Martina Navratilova i Chris Evert, od początku ostro krytykowały współpracę z monarchią, wskazując na sytuację praw kobiet i społeczności LGBTQ. Teraz ich argumenty o eksploatacji sportu wracają w nowym kontekście, gdy saudyjskie pieniądze nagle przestają płynąć do tenisowej kasy, zostawiając organizację z ogromną dziurą budżetową.
