Indian Wells wyrasta na głównego faworyta do przejęcia organizacji WTA Finals w 2026 roku. Jak donoszą media, turniej wieńczący sezon ma opuścić Arabię Saudyjską, co wywołuje ogromne poruszenie w środowisku tenisowym. Alison Riske-Amritraj, była 18. rakieta świata, określa tę potencjalną zmianę jako absolutnie fenomenalną wiadomość dla dyscypliny.
Decyzja o przyznaniu Rijadowi praw do organizacji turnieju w latach 2024-2026 od początku budziła kontrowersje. Krytyka dotyczyła głównie polityki kraju w zakresie praw człowieka i traktowania kobiet. Choć kontrakt z Saudyjczykami miał obowiązywać jeszcze przez dwa lata, pojawiają się sygnały, że umowa może nie zostać wypełniona do końca. Przenosiny do USA mają być ruchem, który poprawi wizerunek kobiecego sportu i zakończy etap oskarżeń o sportswashing.
Koniec organizacyjnej tułaczki i pustych trybun
W ostatnich latach WTA Finals zmagało się z ogromnymi problemami logistycznymi. Po rezygnacji z chińskiego Shenzhen, turniej gościł w Guadalajarze, Fort Worth oraz Cancun. Imprezy te często kojarzyły się z fatalną frekwencją, złym stanem kortów i ogłaszaną na ostatnią chwilę lokalizacją. Iga Świątek w Teksasie nie kryła rozczarowania pustkami na trybunach, a Aryna Sabalenka w Meksyku ostro krytykowała warunki do gry, nazywając turniej dalekim od ideału.
Wybór Indian Wells ma przynieść upragnioną stabilizację. Riske-Amritraj podkreśla, że zawodniczki uwielbiają ten obiekt, a wczesne ogłoszenie gospodarza pozwoli kibicom na zakup biletów. Stabilny dom dla ośmiu najlepszych tenisistek świata jest kluczowy, by uniknąć wpadek z przeszłości. Jeśli amerykańska oferta wygra, tenisistki pożegnają się z Bliskim Wschodem, by rywalizować w miejscu gwarantującym najwyższe standardy i pełne trybuny.
