Marsylia wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o podpis Amissaha, ale to Tom Bischof skradł show w ostatniej kolejce Bundesligi. 20-latek w końcu zdobył swoje pierwsze bramki dla Bayernu Monachium w wygranym 3:2 meczu z Freiburgiem. Jak donoszą media, młody zawodnik nie zamierza na tym poprzestać i celuje w wyjazd na nadchodzące mistrzostwa świata.
Bischof trafił do Monachium latem na zasadzie wolnego transferu, ale początki w zespole rekordowego mistrza Niemiec nie były łatwe. W hierarchii środka pola wyżej stali Joshua Kimmich, Leon Goretzka oraz Aleksandar Pavlovic. Vincent Kompany znalazł jednak na niego sposób i przekwalifikował go na bocznego obrońcę. Młody talent odnalazł się w nowej roli znakomicie, notując wcześniej trzy asysty, a teraz dokładając dwa trafienia w jednym spotkaniu przeciwko Freiburgowi.
Rozmowy z Nagelsmannem i brak planów urlopowych
Forma zawodnika przykuła uwagę selekcjonera. Bischof przyznał na konferencji prasowej, że pozostaje w kontakcie z Julianem Nagelsmannem, choć treść ich rozmów zachowuje dla siebie. Piłkarz otwarcie deklaruje, że nie zarezerwował jeszcze żadnych wakacji na nadchodzące lato, co jasno sugeruje jego ambicje związane z kadrą narodową. Po udanych występach w reprezentacji U21, gdzie pełnił funkcję kapitana, jego szanse na powołanie do pierwszej reprezentacji na mundial znacząco wzrosły.
Przełamanie w klubie nastąpiło po sugestii starszego kolegi z drużyny. Joshua Kimmich przed meczem zapytał Bischofa, kiedy ten w końcu zacznie strzelać na bramkę, skoro tak dobrze idzie mu to podczas treningów. 20-latek posłuchał rady kapitana i dwukrotnie pokonał bramkarza rywali. Bayern wygrał mecz rzutem na taśmę po golu Lennarta Karla w dziewiątej minucie doliczonego czasu gry, co Bischof skwitował krótko: nie byliby Bayernem, gdyby w siebie nie wierzyli.
