Aleksandar Vuković wraca na Łazienkowską jako rywal. I chociaż Legia wiele mu zawdzięcza, a on sam wspomina pobyt w Warszawie bardzo dobrze, zdaje sobie sprawę z tego, co może go czekać w piątkowy wieczór.
Mecz 31. kolejki Ekstraklasy między Legią Warszawa a Widzewem Łódź, zaplanowany na 1 maja o godz. 20:30, nabiera szczególnego wymiaru za sprawą osoby stojącej na ławce trenerskiej gości. Aleksandar Vuković przez lata był nierozerwalnie związany z Legią — najpierw jako piłkarz, potem asystent szkoleniowca, wreszcie pierwszy trener. W tym czasie zdobył z warszawskim klubem sześć tytułów mistrza Polski: dwa jako zawodnik, trzy jako asystent i jeden jako główny trener.
Teraz Vuković przyjeżdża na Łazienkowską w zupełnie innej roli. Zapytany o to, czy czuje wyjątkowość tego spotkania, nie uciekał od tematu, lecz od razu zaznaczył, że kontekst osobisty musi zejść na dalszy plan.
„Myślę, że mecz jest o tyle ważny i układ tabeli jest taki, jaki jest, że staje się sprawą drugorzędną to, że moja osoba też jest pewną ciekawostką. Co mi nie przeszkadza w ogóle" — stwierdził szkoleniowiec.
Dodał, że jego historia z Legią jest powszechnie znana i że klub wiele mu zawdzięcza — i odwrotnie. Jednocześnie nie wykluczył chłodnego odbioru ze strony trybun:
„Jestem gotowy na to, że po prostu nie każdy w tej chwili podziela takie zdanie i będzie też inaczej, jeżeli chodzi o te tak zwane «przywitanie»".
Vuković podkreślił przy tym, że jest tego w pełni świadomy i „maksymalnie skupiony na swojej robocie".
Za sentymentami skrywa się twarda rzeczywistość ligowa. Legia zajmuje 15. miejsce z 37 punktami po 30 rozegranych spotkaniach, Widzew zaś — 16., z dorobkiem o jeden punkt mniejszym. Oba kluby są bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie, a różnica dzieląca je od strefy spadkowej pozostaje minimalna.
W tym kontekście Vuković podkreślił, że jego drużyna gra „same ważne mecze" od momentu, gdy objął jej stery, i że do meczu w Warszawie należy podejść ze spokojem. Jako punkt odniesienia wskazał poprzednie spotkanie — domowe zwycięstwo nad Motorem Lublin — które ocenił jako o wiele trudniejsze pod kątem ciężaru psychologicznego.
„Graliśmy u siebie mecz, w którym było więcej do stracenia niż do zyskania. Myślę, że aż takiego ciężaru nie będziemy mieć w Warszawie i powinniśmy to wykorzystać" — wyjaśnił trener Widzewa, nawiązując również do wcześniejszego meczu z Termalicą jako przykładu spotkania obciążonego podobną presją.
Zapytany o zarządzanie emocjami piłkarzy w tygodniu poprzedzającym klasyk, Vuković wskazał na potrzebę rozsądku. Sam termin „klasyk" potraktował z pewnym dystansem — to dla niego przede wszystkim kolejna walka o trzy punkty w trudnym położeniu obu ekip.
Pojedynek Legii z Widzewem zaplanowano na godzinę 20:30. Spotkanie poprowadzi Wojciech Myć.
