Tegoroczny French Open przechodzi do historii jako turniej pełen rozczarowań i niespodziewanych zwrotów akcji. Po wycofaniu się kontuzjowanego Carlosa Alcaraza oraz sensacyjnych porażkach Jannika Sinnera i Novaka Djokovicia, paryska impreza straciła swój blask. Kibice zgromadzeni na trybunach przecierają oczy ze zdumienia, obserwując, jak kolejni faworyci żegnają się z marzeniami o tytule w atmosferze skandalu i sportowych dramatów.
Prawdziwym ciosem dla prestiżu zawodów okazał się mecz Matteo Berrettiniego z Matteo Arnaldim. Berrettini, przegrywając 5:7, 2:5, podjął nagłą decyzję o poddaniu spotkania i opuszczeniu kortu. Włoch wykonał jedynie publiczny gest przeprosin w stronę fanów, którzy zapłacili za bilety uprawniające do obejrzenia tylko tego jednego starcia w sesji wieczornej. To kolejne uderzenie w wizerunek turnieju, który zmaga się z brakiem wielkich nazwisk w decydującej fazie.
Polska sensacja w półfinale wielkiego szlema
W cieniu organizacyjnego chaosu i upadku potęg, niesamowitą historię pisze Maja Chwalińska. Polka stała się sensacyjną półfinalistką po tym, jak w dwóch setach pokonała Annę Kalinską. Chwalińska po raz pierwszy w karierze dotarła do tak dalekiego etapu turnieju wielkoszlemowego i teraz zmierzy się z Dianą Shnaider. Rosjanka awansowała do półfinału po wyeliminowaniu liderki rankingu, Aryny Sabalenki, która przegrała dziesięć gemów z rzędu i po meczu zagroziła zakończeniem kariery.
Drabinka turnieju męskiego również wygląda niecodziennie. O finał powalczą Alexander Zverev z Jakubem Mensikiem oraz Matteo Arnaldi z Flavio Cobollim, który wyeliminował Felixa Auger-Aliassime. Eksperci obawiają się, że brak największych gwiazd, takich jak Alcaraz czy Sinner, drastycznie wpłynie na oglądalność finałowego weekendu. Tegoroczny Roland Garros zostanie zapamiętany raczej jako pasmo porażek faworytów niż seria ikonicznych momentów na korcie.
