Karetsas trafi do Francji? Chelsea forsuje plan, który nie podoba się piłkarzowi

Czarek GrochCzarek Groch
19 lipca 2026 17:30

Konstantinos Karetsas, zaledwie 18-letni ofensywny pomocnik KRC Genk, stał się jednym z najbardziej pożądanych nazwisk letniego okna transferowego w 2026 roku. Jak donoszą media, Chelsea Londyn opracowała precyzyjny plan pozyskania Greka, który zakładałby jego transfer do satelickiego klubu – Strasbourga. Taka ścieżka rozwoju ma jednak budzić spory opór u samego zawodnika oraz jego reprezentantów, co stawia pod znakiem zapytania determinację „The Blues” w finalizacji tej transakcji. Karetsas, który w minionym sezonie ligi belgijskiej zanotował imponujące statystyki – 53 występy, 2 gole i aż 13 asyst – oczekuje projektu, który od razu zagwarantuje mu grę na najwyższym europejskim poziomie.

Karta transferu

Konstantinos Karetsas

GenkStrasbourg

Of. pomocnik//€30m
Konstantinos Karetsas

Sytuację próbują wykorzystać inni giganci, a najpoważniejszym graczem wydaje się być Borussia Dortmund. Według informacji przekazanych przez Floriana Plettenberga, niemiecki klub osiągnął już porozumienie z piłkarzem w kwestii warunków indywidualnego kontraktu, który miałby obowiązywać do 2031 roku. Kością niezgody pozostają jednak finanse. Podczas gdy Dortmund oferuje 30 milionów euro, Genk twardo obstaje przy kwocie 35 milionów euro, co odpowiada aktualnej wartości rynkowej zawodnika. „Konstantinos Karetsas to nazwisko, o którym chcę dziś mówić w kontekście Milanu” – przyznał z kolei Matteo Moretto na kanale Fabrizio Romano, sugerując, że włoski klub widzi w nim potencjalnego następcę Rafaela Leão.

Mimo zainteresowania ze strony Leeds United, Evertonu czy Brighton, to właśnie walka między Dortmundem a wizją Chelsea realizowaną przez Strasbourg wydaje się kluczowa dla przyszłości 10-krotnego reprezentanta Grecji. Strasbourg, prowadzony przez nowego menedżera Hugo Oliveirę, poszukuje wzmocnień przed sezonem 2026/2027, jednak niechęć Karetsasa do bycia częścią „systemu Chelsea” może przekreślić te plany. Obecnie negocjacje utknęły w martwym punkcie, a Genk nie zamierza schodzić z ceny za swój największy diament, którego kontrakt wygasa dopiero w czerwcu 2029 roku.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!