Aryna Sabalenka potrafi przekuć negatywne emocje w swoją największą broń na korcie. Choć wielu ekspertów krytykuje ją za brak opanowania, Jessica Pegula uważa, że to właśnie gniew pozwala jej wznieść się na najwyższy poziom.
W podcaście „The Player’s Box” Pegula przyznała, że styl gry Sabalenki opiera się na emocjach, których większość zawodniczek nie potrafiłaby kontrolować. Amerykanka, która niedawno uległa Białorusince w półfinale US Open, zauważyła, że próba wyciszenia temperamentu byłej liderki rankingu mogłaby przynieść odwrotny skutek. Według niej Sabalenka jest rzadkim przypadkiem tenisistki, która potrafi utrzymać wysoką jakość zagrań, będąc jednocześnie wyraźnie poirytowaną przebiegiem spotkania.
Emocje jako fundament sukcesu
„Ona gra tak dobrze, gdy jest zła. Ja tego nie potrafię. Kiedy wpadam w złość, zaczynam uderzać za mocno i tracę kontrolę. Nie sądzę, bym kiedykolwiek widziała kogoś, kto gra tak świetnie, będąc widocznie wściekłym” – przyznała szczerze Jessica Pegula. Trzecia rakieta świata podkreśliła, że Sabalenka nie potrafi dusić emocji w sobie, ale to właśnie ta cecha pozwala jej dominować nad rywalkami w najtrudniejszych momentach meczu.
Podobnego zdania jest Madison Keys, która pokonała Sabalenkę podczas Australian Open 2025. Amerykanka stwierdziła, że nie wyobraża sobie Białorusinki grającej w sposób „normalny” i opanowany, sugerując, że bez swojej charakterystycznej ekspresji nie odnosiłaby tak dużych sukcesów. Choć Sabalenka straciła ostatnio pierwsze miejsce w rankingu na rzecz Eleny Rybakiny, jej dorobek obejmujący cztery tytuły wielkoszlemowe i 106 tygodni na szczycie zestawienia WTA potwierdza skuteczność tej niecodziennej metody.
Obecny sezon jest jednak dla Sabalenki pełen wyzwań, co potwierdził przebieg US Open. Białorusinka dotarła do finału nowojorskiego szlema, ale tam musiała uznać wyższość Eleny Rybakiny, przegrywając w trzech setach. Wcześniej, w półfinałowym starciu, Sabalenka pokonała Pegulę 7:5, 6:2, prezentując niemal bezbłędny tenis, który wprawił amerykańską zawodniczkę w osłupienie. Mimo braku tytułu wielkoszlemowego w 2026 roku, Sabalenka pozostaje jedną z najgroźniejszych postaci w tourze.
Mimo ogromnej siły rażenia, emocjonalny styl gry Sabalenki bywa obosieczny, co pokazał tegoroczny French Open. W ćwierćfinale przeciwko Dianie Shnaider Białorusinka prowadziła już setem i dwoma przełamaniami, by ostatecznie przegrać dziesięć gemów z rzędu i pożegnać się z turniejem. Końcówka sezonu 2026 pokaże, czy zawodniczka z Mińska zdoła odzyskać stabilizację i wrócić na fotel liderki rankingu WTA, odpierając ataki Rybakiny, Peguli oraz Coco Gauff.
