Elena Rybakina oficjalnie rozpoczęła panowanie w rankingu WTA, przerywając trwającą 99 tygodni dominację Aryny Sabalenki. Triumfatorka US Open została 30. liderką w historii zestawienia, wypracowując sobie solidną przewagę nad grupą pościgową, w której znajdują się Sabalenka, Jessica Pegula oraz Coco Gauff.
Po turnieju w Nowym Jorku Rybakina zgromadziła 9 901 punktów, co daje jej 2 026 oczek przewagi nad drugą Sabalenką. Trzecia w zestawieniu Pegula traci do wiceliderki 610 punktów, a tuż za jej plecami, zaledwie o 21 punktów mniej, plasuje się Gauff. Czołową piątkę zamyka Mirra Andreeva, która trzyma się blisko czołówki po sukcesie we French Open.
Trudna jesień nowej liderki
Utrzymanie pierwszej lokaty do końca roku będzie dla reprezentantki Kazachstanu ogromnym wyzwaniem ze względu na kalendarz. Rybakina broni największej liczby punktów spośród wszystkich zawodniczek z czołówki, co wynika z jej ubiegłorocznych sukcesów. Największym obciążeniem jest 1 500 punktów za niepokonany marsz po tytuł w WTA Finals, do czego dochodzą punkty za zwycięstwo w Ningbo oraz półfinał w Tokio.
Łącznie nowa liderka musi obronić aż 2 410 punktów w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Dla porównania, Aryna Sabalenka broni jedynie 1 390 oczek, co stawia ją w uprzywilejowanej pozycji przed decydującymi turniejami. Jeśli odejmiemy punkty z ubiegłego sezonu, przewaga Rybakiny nad Białorusinką topnieje do 1 007 punktów, co przy puli dostępnej w WTA Finals w Indian Wells czyni walkę o tron otwartą.
Sytuację mogą skomplikować także Jessica Pegula i Coco Gauff, choć obie mają do obrony odpowiednio 1 440 i 1 590 punktów. Czarnym koniem wyścigu może okazać się Mirra Andreeva, która broni zaledwie 131 punktów i przy dobrych występach w Azji może włączyć się do walki o najwyższe lokaty. Ostateczne rozstrzygnięcia zapadną w listopadzie podczas finałów sezonu, gdzie każda z pretendentek będzie miała szansę na przejęcie prowadzenia.
