Jérémy Jacquet zadebiutował w reprezentacji Francji w poniedziałkowy wieczór, w wygranym 1:0 meczu z Belgią. Po udanym występie obrońca Liverpoolu został zapytany o szanse na miejsce w podstawowym składzie u Zinedine’a Zidane’a, ale nie chciał wybiegać myślami w przyszłość.
22-latek skorzystał z decyzji Zidane’a, który dał kibicom okazję zobaczyć kolejne pokolenie francuskich piłkarzy i postawił na kilku debiutantów. Jacquet, były obrońca Rennes, od czasu przenosin do Liverpoolu zbiera dobre opinie, a przeciwko Belgii zagrał pewnie i pokazał, że potrafi rywalizować na najwyższym poziomie. Jego szansa pojawiła się po kontuzjach w defensywie: do dyspozycji nowego selekcjonera nie byli Dayot Upamecano ani William Saliba. Występ może dać Zidane’owi argument przy kolejnych powołaniach. Jacquet znalazł się w pierwszym powołaniu do reprezentacji Francji ogłoszonym przez Zinedine’a Zidane’a.
Po meczu Jacquet rozmawiał z TF1 i został zapytany o szanse na miejsce w podstawowym składzie pod wodzą Zidane’a. „Nie będę teraz roztrząsał, czy zostanę podstawowym zawodnikiem. Daję sobie czas, nie analizuję tego zbyt mocno” — odpowiedział. Dodał: „Kiedy dostaję szansę gry, otrzymuję instrukcje i staram się je wykonywać. Zachowuję chłodną głowę”.
Debiut Jacqueta przypadł na intensywny okres reprezentacji Francji, która ma rozegrać cztery mecze Ligi Narodów w ciągu dziesięciu dni. Zidane musiał zmienić skład w porównaniu z piątkowym zwycięstwem 1:0 nad Turcją, ponieważ kontuzjowany był także Kylian Mbappé, kapitan i najlepszy strzelec kadry. W spotkaniu z Belgią zadebiutowało trzech zawodników.
