Jannik Sinner wyrasta na głównego faworyta do triumfu w Roland Garros po serii zwycięstw w Monte Carlo, Madrycie i Rzymie. Jak donoszą media, Włoch otrzymał od organizatorów korzystny terminarz, który pomoże mu uniknąć największego zagrożenia w Paryżu.
Lider światowego rankingu rozpocznie turniej we wtorek, 25 maja, meczem przeciwko Clementowi Taburowi. Organizatorzy wyznaczyli to spotkanie jako ostatnie na korcie Philippe-Chatrier, co oznacza start nie wcześniej niż o godzinie 20:15. Przy prognozowanych w Paryżu 33 stopniach Celsjusza, gra po zachodzie słońca jest dla Włocha zbawienna. Sinner wielokrotnie pokazywał, że nie radzi sobie w ekstremalnym upale, co niemal doprowadziło do jego porażki z Eliotem Spizzirrim podczas tegorocznego Australian Open.
Problemy zdrowotne i autostrada do ćwierćfinału
Wysoka temperatura była dotąd jedyną realną słabością Sinnera, który w przeszłości musiał przez nią kreczować w Szanghaju w starciu z Tallonem Griekspoorem. Teraz los się do niego uśmiechnął, a drabinka turniejowa wygląda równie obiecująco. Włoch nie zmierzy się z żadnym zawodnikiem z czołowej dziesiątki rankingu aż do fazy ćwierćfinałowej. Jego pierwszym poważnym rywalem na tym etapie może być dopiero Amerykanin Ben Shelton, a wcześniej najgroźniejszym przeciwnikiem wydaje się Luciano Darderi w czwartej rundzie.
W pierwszej rundzie Sinner zmierzy się z reprezentantem gospodarzy, który zajmuje 184. miejsce w rankingu ATP i gra w turnieju dzięki dzikiej karcie. Choć Tabur może liczyć na wsparcie francuskiej publiczności, to Włoch ma przed sobą prostą drogę przez kolejne szczeble. W jego sekcji drabinki znaleźli się tacy gracze jak Matteo Berrettini czy Arthur Rinderknech. Jeśli faworyt utrzyma formę, w półfinale może dojść do starcia z Daniiłem Miedwiediewem, a w wielkim finale czekać może Novak Djoković.
