Novak Djoković przystępuje do US Open z ogromnym ułatwieniem, które może zadecydować o losach turnieju. Wycofanie się Jannika Sinnera oraz status czwartego rozstawienia stawiają 39-letniego Serba w uprzywilejowanej pozycji przed walką o historyczny, 25. tytuł wielkoszlemowy.
Były partner treningowy Serba, Ryan Harrison, w rozmowie ze Sky Sports wskazuje, że kluczem do sukcesu jest uniknięcie najtrudniejszych rywali we wczesnych fazach. Jako czwarty zawodnik turnieju, Djoković zmierzy się z tenisistami sklasyfikowanymi wyżej dopiero w półfinale. Harrison zauważa, że przy niższym rozstawieniu, w przedziale 5-8, Serb musiałby pokonać aż trzech graczy z absolutnego topu, co w wieku 39 lat byłoby zadaniem ekstremalnie wyczerpującym. „Dzięki czwartemu numerowi Novak kontroluje własny los” – ocenia Harrison.
Sytuacja w drabince staje się jeszcze korzystniejsza ze względu na niepewną dyspozycję głównych rywali. Carlos Alcaraz wraca po czteromiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją nadgarstka, a Alexander Zverev prezentuje w tym sezonie formę trudną do przewidzenia. Choć Djoković zaliczył wpadki w turniejach Masters w Cincinnati i Rzymie, odpadając już w drugich rundach, to w tegorocznych imprezach wielkoszlemowych wciąż imponuje. Dotarł do finału Australian Open oraz półfinału Wimbledonu, w obu przypadkach tocząc boje z nieobecnym teraz w Nowym Jorku Sinnerem.
Statystyki przemawiają za Serbem w Nowym Jorku
Nowojorskie korty sprzyjają Djokoviciowi, który legitymuje się tam skutecznością na poziomie 86 procent wygranych meczów. Ostatni raz triumfował tu w 2023 roku, pokonując w finale Daniiła Miedwiediewa. Był to zarazem jego ostatni wygrany turniej Wielkiego Szlema. Wcześniej Serb wznosił puchar US Open w latach 2011, 2015 oraz 2018. Mimo że w ubiegłym roku zatrzymał się na półfinale, obecny układ drabinki i problemy zdrowotne konkurentów sprawiają, że droga do finału wydaje się wyjątkowo otwarta.
