Jannik Sinner zadeklarował, że tenis pozostanie jego absolutnym priorytetem aż do zakończenia kariery. Wicelider rankingu ATP zamierza maksymalnie wykorzystać swój potencjał, by uniknąć w przyszłości jakichkolwiek wyrzutów sumienia.
Włoch ma dopiero 24 lata, a już zapisał się w historii dyscypliny. Przez 66 tygodni zajmował fotel lidera rankingu, co daje mu dwunaste miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Na koncie ma cztery tytuły wielkoszlemowe, w tym dwa z rzędu wywalczone w Australian Open oraz triumf w ostatnim Wimbledonie, gdzie pokonał Carlosa Alcaraza. Mimo zawieszenia na trzy miesiące w 2025 roku z powodu kontrowersji antydopingowej, zdołał zakończyć tamten sezon z sześcioma zdobytymi trofeami na koncie.
Podczas konferencji w Katarze zawodnik podkreślił, że kluczem do sukcesu jest dla niego zachowanie normalności. Sinner przyznał, że porażki traktuje jedynie jako epizody, nawet te najbardziej bolesne. Tak było w finale French Open, gdy prowadził z Alcarazem 2:0 w setach i zmarnował trzy piłki meczowe. W trudnych chwilach wsparcie dają mu rodzice, Johann i Siglinde, oraz zaufany sztab szkoleniowy. To dzięki nim potrafi przetrwać miesiące spędzone poza domem i ciągłe podróże.
Tenisista nie ukrywa, że jest gotowy na ogromne poświęcenia, aby sięgnąć po brakujący mu tytuł w Roland Garros i skompletować Karierowego Wielkiego Szlema. Wybiera sport bez względu na okoliczności i zamierza trzymać się tej drogi przez wiele lat. Chce po prostu sprawdzić, jak daleko jest w stanie zajść. Po każdej przegranej analizuje błędy, by stawać się lepszym zawodnikiem. Dla Sinnera liczy się tylko to, by w dniu przejścia na emeryturę mieć poczucie pełnego spełnienia.
