Wtorek 1 września przyniósł rozstrzygnięcie w sprawie przyszłości Jacka Grealisha. Fabrizio Romano potwierdził, że Manchester City oraz Everton wypracowały pełne porozumienie dotyczące rocznego wypożyczenia 30-letniego zawodnika. Piłkarz, który nie znajdował uznania w oczach sztabu mistrzów Anglii, jeszcze dziś rano ma przejść testy medyczne przed powrotem na Hill Dickinson Stadium.
Negocjacje nie należały do najłatwiejszych, ponieważ o podpis Anglika zabiegało wiele zespołów. David Ornstein z The Athletic ujawnił, że choć zapytania spływały z różnych stron, to tylko Everton zdecydował się zaakceptować warunki finansowe postawione przez Manchester City. Sam Grealish od początku naciskał na ten kierunek, odrzucając między innymi ofertę z Napoli, o czym informowały zagraniczne doniesienia w ostatnich dniach. Dla zawodnika priorytetem pozostawał powrót do Liverpoolu, gdzie w przeszłości notował udane występy.
Statystyki Grealisha z poprzedniego pobytu w barwach The Toffees dają kibicom powody do optymizmu. W 20 meczach Premier League zdobył dwie bramki i zanotował sześć asyst, zanim jego udział w rozgrywkach przerwała kontuzja stopy. Teraz ma odciążyć Kiernana Dewsbury-Halla w kreowaniu akcji ofensywnych. Everton szukał wzmocnień na skrzydłach, zwłaszcza w obliczu planowanego odejścia Ilimana Ndiaye do Manchesteru City. Grealish ma wypełnić tę lukę i stać się motorem napędowym drużyny prowadzonej przez Davida Moyesa.
Transfer ten kończy trudny etap w karierze zawodnika, który po rekordowych przenosinach do Manchesteru City pięć lat temu nie zdołał na stałe wywalczyć miejsca w podstawowym składzie. Mimo przebłysków formy, klub z Etihad Stadium od zeszłego lata dążył do jego sprzedaży. Ostatecznie stanęło na kolejnym wypożyczeniu, które ma pomóc 30-latkowi w odbudowaniu pozycji na angielskich boiskach. Wszystkie formalności mają zostać dopełnione przed zamknięciem okna transferowego, a jedynym warunkiem pozostaje pomyślne zakończenie badań lekarskich.
