Mark Hateley wysoko ocenił początek sezonu Monaco i pracę Filipe Luísa. Zespół po pięciu kolejkach jest na szczycie tabeli, a były napastnik klubu uważa, że Monaco może regularnie rzucać wyzwanie rywalom we francuskiej lidze i walczyć o awans do Ligi Mistrzów.
Hateley ocenił start Monaco jako znakomity, zwłaszcza że drużyna radziła sobie bez swojego talizmanu, Folarina Baloguna. Jak przypomniał, napastnik był w poprzednim sezonie „sensacyjny”, a zespół zaczął rozgrywki od wyjazdowej wygranej, po której u siebie pokonał Marsylię i Paris Saint-Germain oraz zremisował ze Strasbourgiem. Balogun dołączył do składu później, a drużyna w opinii Anglika z meczu na mecz nabierała rozpędu. Hateley dodał, że początek sezonu układa się nietypowo dla wielu klubów, szczególnie Paris Saint-Germain.
Hateley mówił też o Paris FC, który określił jako klub znajdujący się tuż obok Paris Saint-Germain. Niedawno przejęła go rodzina Arnault. Jego znajomy trenował tam w czasie przejęcia, 18 miesięcy wcześniej, i opowiadał o ogromnym zainteresowaniu piłką nożną w klubie. Były piłkarz Monaco ma nadzieję, że nowi właściciele będą mieli taką samą pasję jak kibice, bo dwa silne zespoły w Paryżu byłyby dobre dla francuskiego futbolu. Uważa, że derby między Paris FC a Paris Saint-Germain byłyby tym, czego potrzebuje francuska piłka.
Hateley: Monaco powinno budować zespół na lata
Zdaniem Hateleya francuski futbol od dawna potrzebuje drugiej drużyny w stolicy. Przypomniał o rywalizacji Nicei z Marsylią oraz Marsylii z Monaco, zaznaczając, że Paryż jako stolica również powinien mieć więcej niż jeden silny klub. Zwrócił uwagę, że zespoły z okolic dzieli od Paryża około godziny drogi, dlatego kolejna drużyna w samym mieście byłaby według niego korzystna dla piłki we Francji.
Były napastnik Monaco pochwalił też Paris Brunnera, który jego zdaniem świetnie strzela gole i bierze na siebie odpowiedzialność. Przywołał przy tym przykład Rangers: gdy ze składu wypadł Lawrence Shankland, Kevin Kelsy dobrze go zastąpił i pomógł utrzymać tempo. Taka rywalizacja o miejsce w jedenastce może pomóc Monaco, gdzie przez pewien czas jej brakowało. Klub powinien budować kadrę i zatrzymywać piłkarzy, zamiast co sezon tracić wielu graczy i zaczynać przebudowę od nowa.
Hateley nie uważa Monaco za klub skazany na ciągłe odbudowywanie zespołu. Oczekuje, że będzie regularnie rzucać wyzwanie rywalom we francuskiej lidze i walczyć o awans do Ligi Mistrzów, a skład powinien pozostać razem przez cztery lub pięć lat. Oceniając szanse na tytuł, wskazał na znaczenie zdrowia zawodników i obciążenia meczami po mistrzostwach świata. Filipe Luís ma podczas przerwy reprezentacyjnej sprawdzić, ile spotkań czeka jego piłkarzy. „To szalona liczba meczów, których wymaga się od zawodników, zwłaszcza po mundialu” — powiedział Hateley.
Walka o tytuł i dobre występy w europejskich oraz krajowych pucharach zależą, według byłego piłkarza, od szerokości kadry. Zespoły potrzebują co najmniej 35 zawodników, a utrzymanie wszystkich w dobrym nastroju jest trudnym zadaniem dla trenera. Hateley przyznał, że Monaco może potrzebować odrobiny szczęścia, choć osoby zarządzające klubem mają ambicje. Przewiduje też, że Paris Saint-Germain odzyska formę po powrocie zawodników z mundialu, a stanie się to za trzy lub cztery mecze; spodziewa się poprawy także po Marsylii. Lyon dobrze rozpoczął sezon, ale Hateley obawia się, że nie utrzyma tego poziomu. Dodał, że francuska piłka pilnie potrzebuje rywalizacji, bo bez niej nie ma inwestycji, co widać na przykładzie Premier League.
Filipe Luís wywarł na Hateleyu dobre wrażenie także w roli szkoleniowca. Były piłkarz przypomniał, że gdy sam trafiał do Monaco, zespół prowadził Arsène Wenger, mający wówczas 32 lub 33 lata. Wenger zachowywał spokój i wiedział, czego chce – według Hateleya podobnie wygląda to u Luísa, który wnosi dużo energii i jasno przedstawił swoją wizję. „Jak dotąd spisał się znakomicie” — ocenił, zaznaczając, że to dopiero początek. Prowadzenie Monaco określił jako przywilej, ale też trudne zadanie, zwłaszcza przy skromnym wsparciu kibiców na wyjazdach. Dodał, że trener i jego sztab muszą sami zbudować motywację w drużynie.
Hateley skomentował również sytuację Lamine’a Camary, który w ostatnim dniu okna transferowego nie przeszedł do Chelsea. Uważa, że pomocnik mógłby wzmocnić zespół Xabiego Alonso, a jego mobilność, energia i siła sprawiają, że wciąż znajduje się na radarze czołówki Premier League. 22-letni gracz ma smukłą, żylastą sylwetkę. Przed nim jeszcze rok w Monaco, co zdaniem byłego napastnika może przynieść korzyści obu stronom. Jeśli zaprezentuje się z dobrej strony i pomoże sięgnąć po mistrzostwo, będzie mógł przebierać w klubach.
