Barcelona wchodzi w decydującą fazę planowania transferów na sezon 2025/26. Hansi Flick odzyskał tożsamość taktyczną zespołu, ale Deco wie, że do walki o Ligę Mistrzów potrzebuje wzmocnień. Niemiecki szkoleniowiec domaga się przede wszystkim lewonożnego stopera o wysokich umiejętnościach, który stworzy duet z Pau Cubarsim. Marzeniem sztabu jest Alessandro Bastoni z Interu Mediolan, jednak Włoch kosztuje aż 70 mln euro.
Sytuacja finansowa klubu pozostaje skomplikowana, mimo że LaLiga podniosła limit wynagrodzeń do około 432,8 mln euro. Barcelona wciąż walczy o powrót do zasady 1:1, co pozwoli na swobodne rejestrowanie graczy. Aby sfinansować ambitne plany, zarząd jest gotowy wysłuchać ofert za Ferrana Torresa oraz Andreasa Christensena. Sprzedaż tych zawodników ma zapewnić niezbędną płynność finansową i miejsce w budżecie płacowym na nowe gwiazdy.
Następca Lewandowskiego i alternatywy z Bundesligi
Jeśli Inter nie obniży żądań za Bastoniego, Barcelona skieruje wzrok na Bundesligę. Na liście rezerwowej widnieją nazwiska Nico Schlotterbecka oraz Jonathana Taha. Klub myśli także o erze po Robercie Lewandowskim. Choć Polak regularnie trafia do siatki, jego wiek zmusza działaczy do szukania następcy. Głównym celem pozostaje Julian Alvarez z Atletico Madryt, a Barcelona rozważa zaoferowanie gotówki oraz jednego ze swoich piłkarzy w ramach wymiany.
Uzupełnieniem kadry ma być Antonio Nusa z Club Brugge, który zapewniłby Flickowi pożądaną dynamikę na skrzydle. Jeśli jednak wielkie transfery nie dojdą do skutku, klub oprze się na wychowankach z La Masii. Flick udowodnił już, że nie boi się stawiać na młodzież, która ma stanowić zabezpieczenie dla pierwszego zespołu. Kluczowe dla stabilności klubu będzie skuteczne pozbycie się graczy z wysokimi kontraktami, co pozwoli Barcelonie odzyskać dominację w Europie.
