To już niemal pewne – Yan Diomande zostanie nowym zawodnikiem Realu Madryt. Jak poinformował Fabrizio Romano, piłkarz nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych w dzisiejszym meczu RB Lipsk. Absencja zawodnika jest bezpośrednio związana z finalizacją jego przenosin do stolicy Hiszpanii. Diomande już od zeszłego weekendu zna szczegóły ustnego porozumienia między klubami i czeka jedynie na ostateczną zgodę niemieckiej strony, by udać się na testy medyczne oraz podpisać kontrakt.
Diomande aware of verbal agreement since last weekend, waiting for RB Leipzig green light to fly for medical/contract signing. https://t.co/x7TJSc84OB
Negocjacje w ostatnich godzinach były niezwykle napięte. Choć jeszcze niedawno pojawiały się informacje o zastoju w rozmowach i braku odpowiedzi ze strony RB Lipsk na ostatnią ofertę „Królewskich”, ostatecznie doszło do przełomu. Wcześniej z wyścigu o podpis utalentowanego gracza wycofało się Paris Saint-Germain, które uznało żądania finansowe niemieckiego klubu za „całkowicie nieproporcjonalne”.
Transfer Diomande do Madrytu zapowiada się na jeden z największych hitów tego lata. Iworyjski skrzydłowy, który zaledwie rok temu przeniósł się z Leganés do Lipska za około 20 milionów euro, ma teraz kosztować fortunę. Nieoficjalne doniesienia sugerują, że kwota transakcji może oscylować w granicach 154 milionów dolarów, co czyniłoby go jednym z najdroższych nabytków w historii Realu Madryt.
