Sytuacja Tottenhamu Hotspur staje się coraz bardziej napięta nie tylko na boisku, ale i w klubowych gabinetach. Jak informuje David Ornstein z The Athletic, władze klubu zabezpieczyły się na wypadek degradacji z Premier League. Większość zawodników ma w swoich kontraktach specjalne klauzule, które w przypadku spadku automatycznie obniżają ich wynagrodzenia o około 50 procent.
Takie rozwiązanie to stały element polityki finansowej Daniela Levy'ego, mający chronić budżet klubu przed katastrofą po utracie wpływów z praw telewizyjnych. Obecnie najwyższym kontraktem w zespole dysponuje Conor Gallagher, który zarabia około 200 tysięcy funtów tygodniowo. Anglik trafił do Londynu z Atletico Madryt w styczniowym oknie transferowym, stając się symbolem nowej struktury płacowej, która ma zostać wdrożona, o ile drużyna prowadzona tymczasowo przez Igora Tudora utrzyma się w elicie.
Spurs znajdują się obecnie w trudnym położeniu, mając zaledwie cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. Choć klub planuje ofensywę transferową i dalsze podnoszenie limitów płacowych dla nowych graczy, widmo gry w Championship wymusza na zarządzie rygorystyczne przestrzeganie zapisów o redukcji kosztów.
