Carlos Alcaraz wyrasta na jednego z najgłośniejszych krytyków obecnych przepisów ATP dotyczących czasu na serwis. Hiszpan w mocnych słowach podsumował pracę arbitrów po swoim zwycięstwie nad Grigorem Dimitrovem w Indian Wells. Jak donoszą media, siedmiokrotny mistrz wielkoszlemowy nie wierzy już w jakąkolwiek poprawę sytuacji.
Konflikt narastał od turnieju w Katarze, gdzie Alcaraz wdał się w ostrą wymianę zdań z sędzią podczas meczu z Karenem Chaczanowem. Tenisista nazwał wtedy przepisy dotyczące 25-sekundowego limitu czasu beznadziejnymi i domagał się większej wyrozumiałości w trakcie trudnych spotkań. Podobne incydenty miały miejsce już wcześniej, między innymi podczas zeszłorocznego turnieju w Japonii, co pokazuje, że problem jest systemowy i trwa od wielu miesięcy.
Ostra krytyka kompetencji arbitrów
Lider rankingu przyznał, że nie zamierza tracić czasu na rozmowy z władzami, ponieważ jego opinia jest powszechnie znana, a mimo to nic się nie zmienia. Alcaraz uważa, że problem leży w braku elastyczności konkretnych sędziów. Według niego arbitrzy, którzy trzymają się sztywno zasad i nie potrafią dostosować się do dynamiki meczu, po prostu nie rozumieją tenisa. Hiszpan podkreśla, że tylko niektórzy oficjele wykazują się odpowiednim wyczuciem na korcie.
Mimo frustracji związanej z pracą sędziów, Alcaraz stara się skupić na grze w Indian Wells. Zawodnik zaznaczył, że nikt z władz nie przyszedł do niego, aby zapytać o zdanie w kwestii spornych przepisów. Obecnie tenisista chce odciąć się od biurokracji i skoncentrować na kolejnych wyzwaniach sportowych, choć jego słowa o braku kompetencji sędziów odbiły się szerokim echem w całym środowisku tenisowym.
