Aurelien Tchouameni wyrasta na jednego z najbardziej regularnych graczy Realu Madryt w tym sezonie. Francuski pomocnik przeszedł jednak przez prawdziwe piekło, zanim odzyskał zaufanie trybun. Jak donosi Diario AS, zawodnik w szczerym wywiadzie dla Pivot Podcast opowiedział o ogromnej presji i momentach, w których stał się głównym celem ataków kibiców oraz mediów w stolicy Hiszpanii.
Sytuacja pomocnika była dramatyczna jeszcze kilkanaście miesięcy temu, gdy Real Madryt musiał radzić sobie bez Toniego Kroosa. Tchouameni często łatał dziury w obronie, co odbijało się na jego formie. Kibice na Santiago Bernabeu nie mieli litości i wygwizdywali każde dotknięcie piłki przez Francuza już w pierwszych minutach meczów. Media spekulowały o jego odejściu, a on sam czuł, że zrobiono z niego kozła ofiarnego wszystkich problemów trapiących zespół Królewskich.
Mentalna przemiana i walka z rasizmem
Piłkarz przyznaje, że te doświadczenia go wzmocniły i nauczyły ignorować zewnętrzną krytykę. Presję w Madrycie nazywa teraz przywilejem, choć nie zapomina o mrocznych stronach futbolu. Tchouameni odniósł się do rasistowskich ataków na Viniciusa Juniora podczas meczu z Benfiką w Lidze Mistrzów. Zapowiedział, że jeśli sytuacja się powtórzy, drużyna podejmie drastyczne kroki. Następnym etapem ma być przerwanie gry i zejście z boiska, bo zawodnicy nie zamierzają dłużej tolerować takich skandali.
