Real Madryt wygrał wyjazdowe starcie z Celtą Vigo, ale w obozie mistrza Hiszpanii wrze. Arda Guler opuszczał boisko w 65. minucie z wyraźnym grymasem niezadowolenia na twarzy. To kolejny raz, gdy 21-letni pomocnik manifestuje swoją frustrację z powodu decyzji trenera Alvaro Arbeloi.
Sytuacja w szatni staje się napięta, ponieważ Guler czuje się regularnie pomijany przy ustalaniu hierarchii zmian. Podczas gdy Fede Valverde, Jude Bellingham czy Vinicius Junior niemal zawsze grają pełne 90 minut, Turek ma poczucie, że jest pierwszym zawodnikiem do zdjęcia z boiska. Podobne spięcie miało miejsce już w styczniu po przegranym meczu z Benficą. Piłkarz jest przekonany o swoich wysokich umiejętnościach i nie zamierza godzić się na rolę drugoplanową w zespole Królewskich.
Ostra krytyka Arbeloi i groźba transferu do Anglii
Głos w sprawie zabrał turecki dziennikarz Ahmet Ercanlar, który w mocnych słowach skrytykował obecną sytuację w Madrycie. Stwierdził on, że Real Madryt znajduje się w tym roku w chaosie, a Guler nie powinien płacić za to ceny. Ercanlar podkreślił, że tacy gracze pojawiają się raz na 50 lat i nie akceptują przeciętności. Jeśli klub nie zacznie w pełni wykorzystywać jego potencjału, zawodnik ma otrzymać lukratywne oferty z Premier League i zdecydować się na odejście z LaLiga.
Alvaro Arbeloa odpiera jednak te zarzuty i broni swojego sposobu zarządzania kadrą. Szkoleniowiec zaznaczył po zwycięstwie nad Celtą, że ufa Gulerowi od momentu swojego przyjścia do klubu i prawdopodobnie żaden inny trener nie dawał mu tylu szans. Decyzję o wprowadzeniu Palaciosa argumentował potrzebami taktycznymi i chęcią zabezpieczenia wyniku. Arbeloa ucina dyskusję krótkim stwierdzeniem, że najważniejsze jest zwycięstwo drużyny, a nie indywidualne odczucia poszczególnych zawodników w trakcie meczu.
