Andrew Robertson wyrasta na centralną postać spekulacji transferowych w Liverpoolu. Obrońca, który był łączony z odejściem już w styczniu, ponownie znalazł się w centrum uwagi mediów przed rewanżowym starciem z Galatasaray. Podczas oficjalnej konferencji prasowej Szkot musiał zmierzyć się z pytaniami o swoją dalszą grę w barwach angielskiego klubu.
Doświadczony defensor zachował zimną krew i odmówił składania deklaracji dotyczących przyszłości. Robertson podkreślił, że na 24 godziny przed tak ważnym spotkaniem w Lidze Mistrzów nikt nie powinien rozmawiać o kontraktach. Piłkarz zaznaczył, że jego pełna koncentracja skupia się na odrobieniu strat z pierwszego meczu i wywalczeniu awansu do kolejnej rundy. Na rozmowy o tym, co wydarzy się po sezonie, przyjdzie jeszcze odpowiedni czas.
Walka o miejsce w składzie i zainteresowanie Celticu
Sytuacja Robertsona w Liverpoolu staje się skomplikowana po przyjściu Milosa Kerkeza. Choć młody Węgier potrzebuje mentora, Szkot nie zamierza godzić się na rolę wiecznego rezerwowego. 30-latek chce regularnie pojawiać się na boisku, co może być kluczowe przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym transferze. W kolejce po jego podpis ustawiają się już pierwsi chętni, a wśród najpoważniejszych kandydatów wymienia się szkocki Celtic.
Władze Liverpoolu stoją przed trudnym dylematem, czy zatrzymać zasłużonego zawodnika na Anfield. Robertson jest uznawany za wzór profesjonalizmu, jednak brak gwarancji występów może skłonić go do zmiany otoczenia. Najbliższe tygodnie pokażą, czy klub zdoła przekonać reprezentanta Szkocji do pozostania w zespole, czy też rewanż z Galatasaray będzie jednym z jego ostatnich wielkich występów w koszulce The Reds.
