Tottenham poinformował Joao Palhinhę, że chce jego pozostania w klubie po zakończeniu obecnego okresu wypożyczenia. Jak donoszą media, sytuacja 30-letniego pomocnika jest jednak skomplikowana i zależy od wielu czynników sportowych oraz prywatnych.
Władze klubu z północnego Londynu planują już letnie okno transferowe, zakładając utrzymanie w Premier League. Choć Palhinha nie zawsze grał regularnie w tym sezonie, Roberto De Zerbi potwierdził, że widzi Portugalczyka w swoim zespole. Spurs zamierzają negocjować z Bayernem Monachium obniżenie kwoty wykupu, która obecnie wynosi 27 milionów funtów. Londyńczycy muszą się jednak spieszyć, ponieważ walka o zawodnika nabiera tempa poza granicami Anglii, a czas działa na ich niekorzyść.
Rodzina i portugalscy giganci na horyzoncie
Największym zagrożeniem dla planów Tottenhamu nie są finanse, a chęć powrotu piłkarza do ojczyzny. Palhinha bije się z myślami, ponieważ chce być bliżej rodziny i dzieci. Tę sytuację zamierzają wykorzystać Benfica, FC Porto oraz Sporting CP. Wszystkie trzy kluby są gotowe do rozmów z Bayernem, jeśli tylko pomocnik zdecyduje się na powrót do Portugalii. Dla zawodnika powrót do domu może okazać się ważniejszy niż dalsza kariera na boiskach angielskiej ekstraklasy.
Kluczowym warunkiem zatrzymania gwiazdora jest uniknięcie degradacji. Tottenham ma dwa mecze, aby uratować sezon i zapewnić sobie byt w elicie, co jest niezbędne do przeprowadzenia jakichkolwiek transferów definitywnych. Jeśli klub spadnie z ligi, szanse na zatrzymanie Palhinhi spadną do zera. Nawet przy utrzymaniu, Spurs chcą podpisać kontrakt na zredukowanych warunkach finansowych, co stanowi kolejną barierę w negocjacjach. Ostateczna decyzja zapadnie dopiero po zakończeniu walki o ligowe punkty.
