Marc Casado wyrasta na jednego z głównych bohaterów letniego okna transferowego w stolicy Katalonii. 22-letni pomocnik zaakceptował fakt, że jego czas na Spotify Camp Nou dobiegł końca. Jak donoszą media, zawodnik sam podjął decyzję o odejściu z klubu, co otwiera Barcelonie drogę do sfinansowania głośnych wzmocnień.
Sytuacja wychowanka drastycznie zmieniła się po powrocie Gaviego do pełnej sprawności. Casado spadł na szóstą pozycję w hierarchii środkowych pomocników, przegrywając rywalizację z Pedrim, Frenkie de Jongiem, Markiem Bernalem oraz Erikiem Garcią. Piłkarz nie widzi dla siebie przyszłości w wizji Hansiego Flicka i chce regularnie grać, dlatego uznał, że zmiana otoczenia jest obecnie najlepszym rozwiązaniem dla jego kariery. Wszystkie strony doszły do porozumienia w tej kwestii.
Walka o miliony i kierunek saudyjski
Władze Barcelony planują wysłuchać ofert za Casado już latem, bo wiedzą, że brak regularnych występów obniży jego wartość rynkową. Klub potrzebuje gotówki na dwa kosztowne transfery, a sprzedaż pomocnika ma w tym pomóc bardziej niż odejście Marca-Andre ter Stegena czy Roberta Lewandowskiego. Choć ci ostatni odciążyliby budżet płacowy, to właśnie 22-latek może zagwarantować wysoką kwotę odstępnego, na której tak bardzo zależy dyrekcji sportowej katalońskiego giganta.
Najbardziej prawdopodobnym kierunkiem dla zawodnika jest obecnie Arabia Saudyjska, gdzie kilka klubów wykazuje poważne zainteresowanie jego usługami. Barcelona liczy na lukratywną ofertę z Bliskiego Wschodu, która pozwoliłaby uzyskać za gracza maksymalną cenę. Wcześniej Casado znajdował się na radarze Atletico Madryt oraz zespołów z Premier League. Nie wiadomo jeszcze, czy piłkarz na tym etapie kariery zdecyduje się na egzotyczny transfer, czy wybierze walkę w jednej z najsilniejszych lig w Europie.
