Jarell Quansah uratował Bayer Leverkusen w 88. minucie meczu z Mainz, ale po końcowym gwizdku nie zamierzał świętować. Reprezentant Anglii w ostrych słowach skomentował postawę swojej drużyny.
Obrońca zdobył swoją trzecią bramkę w Bundeslidze, zapewniając remis 1:1, jednak jego zdaniem forma zespołu jest niepokojąca. Bayer Leverkusen w 2026 roku wygrał tylko trzy z ośmiu ligowych spotkań i zajmuje obecnie szóste miejsce w tabeli. Drużyna Kaspera Hjulmanda traci punkty z rywalami z dołu stawki, co widać po ostatnich remisach z Mainz i Borussią Mönchengladbach oraz porażce z Unionem Berlin. Wygląda na to, że skupienie na Lidze Mistrzów negatywnie wpływa na krajowe podwórko.
Quansah w rozmowie z klubową telewizją nie gryzł się w język i otwarcie skrytykował brak energii oraz intensywności w grze. Piłkarz uważa, że zespół gra obecnie przeciwko samemu sobie, a zawodnicy mają na boisku zupełnie inne pomysły. Brak organizacji i wspólnego działania to główne zarzuty Anglika, który wcześniej pracował krótko z Erikiem ten Hagiem. Holender został zwolniony wcześniej w tym sezonie, ponieważ władze klubu uznały, że nie potrafi on odpowiednio zintegrować przebudowanej latem kadry.
Sytuacja w Leverkusen staje się napięta, mimo że początkowo wydawało się, iż Kasper Hjulmand opanował chaos po letniej rewolucji kadrowej. Słowa Quansaha o braku jedności sugerują jednak, że proces budowy nowej ekipy utknął w martwym punkcie. Bayer musi szybko znaleźć sposób na odzyskanie stabilizacji, bo seria słabych wyników z ligowymi outsiderami oddala ich od czołówki. Drużyna potrzebuje natychmiastowego przegrupowania, aby uratować ten sezon i zacząć realizować założenia taktyczne jako jeden, spójny organizm.
