Gus Poyet w rozmowie z Get French Football News ocenił sytuację w lidze francuskiej. Urugwajczyk odniósł się do kryzysu Bordeaux oraz zmian w PSG.
Sytuacja Bordeaux, które przez problemy finansowe spadło na czwarty poziom rozgrywkowy, jest dla Poyeta bolesna. Trener przyznał, że próbował wrócić do klubu jeszcze przed pierwszą degradacją, ale nie przekonał ówczesnych właścicieli. Wspominał wyjątkową tradycję szatni, gdzie pod numerami zawodników widniały nazwiska legend pokroju Zinedine'a Zidane'a. To właśnie ta wielkość klubu sprawia, że szkoleniowiec deklaruje chęć ponownego podjęcia pracy w Bordeaux w przyszłości, by pomóc mu wrócić na szczyt francuskiej piłki.
Poyet nie krył zdziwienia obecną formą PSG. Choć paryżanie wygrali Ligę Mistrzów w zeszłym sezonie, teraz nie dominują w lidze tak wyraźnie, jak można było przypuszczać. Urugwajczyk zauważył, że Luis Enrique dokonał trudnej sztuki i przekonał zarząd do odejścia od polityki wielkich nazwisk. Zespół nie ma już w składzie Lionela Messiego, Neymara czy Kyliana Mbappe, ale stał się prawdziwą drużyną. Zdaniem Poyeta fakt, że Lens potrafi rzucić wyzwanie takiemu gigantowi, jest dowodem na rosnącą konkurencyjność Ligue 1.
Wątek Masona Greenwooda również pojawił się w rozmowie. Poyet uznał przenosiny Anglika do Marsylii za świetną decyzję, która pozwoliła mu uciec od medialnego szumu w ojczyźnie. Piłkarz odbudował formę pod wodzą Roberto De Zerbiego, a teraz musi udowodnić swoją klasę nowemu trenerowi, Habibowi Beye. Choć Greenwood ma jakość pozwalającą na grę w Premier League, Poyet sugeruje, że lepszym kierunkiem może być Hiszpania. Wszystko zależy od tego, czy zawodnik utrzyma wysoką dyspozycję do końca obecnego sezonu.
