GKS Katowice wyjedzie na sobotni mecz 30. kolejki PKO BP Ekstraklasy przeciwko Koronie Kielce z siedmioma zawodnikami niedostępnymi dla trenera Rafała Góraka — w tym z kluczowym środkowym pomocnikiem zawieszonym za żółte kartki — a stawka spotkania sprawia, że każda absencja boli podwójnie.
Najdotkliwszą stratą z perspektywy taktycznej jest przymusowa nieobecność Lukasa Klemenza, który nie wystąpi w Kielcach z powodu przekroczenia limitu żółtych kartek. To istotny ubytek w linii defensywnej drużyny z Katowic.
Poza Klemenzem Górak nie może liczyć na czterech zawodników aktualnie objętych programem rehabilitacji: Bartosza Jaroszka, Aleksandra Paluszka, Filipa Rejczyka oraz Łukasza Trepkę. Do tej grupy dołącza Borja Galán, który doznał naderwania łydki w ostatnim meczu ligowym i pracuje pod okiem fizjoterapeutów, oraz Rafał Strączek, leczący uraz barku — obaj pozostają poza dyspozycją sztabu szkoleniowego.
Na liście powracających znalazły się dwa nazwiska, które mogą nieco odciążyć kadrowe problemy ekipy GieKSy. Jesse Bosch oraz Mateusz Kowalczyk wrócili do treningów z całą drużyną i będą do dyspozycji szkoleniowca przed sobotnim wyjazdem.
GKS Katowice zajmuje obecnie siódme miejsce z dorobkiem 43 punktów po 29 meczach. Dystans do strefy premiowanej grą w europejskich pucharach jest minimalny, lecz kolejne tygodnie nie będą wybaczać potknięć.
Katowiczanie należą co prawda do grona zespołów teoretycznie bezpiecznych zarówno pod względem walki o utrzymanie, jak i o czołówkę, jednak owa „swoboda" ma charakter wyłącznie pozorny. Mecz z Koroną Kielce, która z 37 punktami plasuje się na dwunastej pozycji, jest dla ekipy Góraka jedną z ostatnich okazji, by realnie włączyć się do ścigania ligowej czołówki.
