Manchester City wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o podpis Federico Valverde, 27-letniego pomocnika Realu Madryt. Jak donoszą media, sytuacja Urugwajczyka w stolicy Hiszpanii stała się niepewna po głośnym incydencie z udziałem kolegi z drużyny. Mimo ogromnego zainteresowania ze strony europejskich potęg, zawodnik wysłał jasny sygnał dotyczący swojej przyszłości.
Spekulacje wokół Valverde przybrały na sile po jego starciu z Aurelienem Tchouamenim podczas treningu. Konflikt był na tyle poważny, że wymagał interwencji medycznej z powodu urazu głowy. To wydarzenie sprawiło, że Real Madryt zaczął rozważać sprzedaż swojej gwiazdy. Hiszpański dziennik AS informuje, że klub może ułatwić odejście pomocnika, jeśli na stół wpłynie oferta w granicach 100-120 milionów euro. Manchester City oraz Paris Saint-Germain nawiązały już nieformalny kontakt z otoczeniem piłkarza, sondując możliwość transferu.
Manchester City szuka następcy legendy
Dla mistrzów Anglii sprowadzenie Urugwajczyka ma sens taktyczny w obliczu planowanego odejścia Bernardo Silvy. Valverde jest postrzegany jako zawodnik, który nie tylko wypełni lukę po Portugalczyku, ale dzięki swojej skuteczności może być realnym wzmocnieniem siły ognia. W obecnym sezonie pomocnik prezentuje się wybitnie, notując dziewięć bramek oraz 13 asyst w 48 występach. Jego wszechstronność sprawia, że Pep Guardiola widzi w nim idealny element nowej układanki w środku pola na Etihad Stadium.
Plany transferowe City i PSG napotkały jednak na poważną przeszkodę, którą jest postawa samego zawodnika. Federico Valverde nie ma zamiaru opuszczać Realu Madryt w letnim oknie transferowym. Mimo napiętej atmosfery po bójce z Tchouamenim, reprezentant Urugwaju chce kontynuować karierę w zespole, do którego trafił w 2016 roku z CA Penarol. Jego niechęć do zmiany barw klubowych stawia pod znakiem zapytania powodzenie wielomilionowych transakcji przygotowywanych przez szejków z Manchesteru i Paryża.
