Roma żegna się z Ligą Europy po włoskim starciu z Bologną. Gian Piero Gasperini nie ukrywał rozczarowania postawą swojego zespołu, który w jednym spotkaniu pokazał dwie skrajne twarze. Rzymianie pogrążają się w kryzysie, notując czwarty mecz z rzędu bez zwycięstwa we wszystkich rozgrywkach.
Szkoleniowiec Romy otwarcie przyznał, że czwartkowy wieczór obnażył największe słabości jego drużyny. Włoch podkreślił, że kibice zobaczyli zarówno to, co w zespole najlepsze, jak i najgorsze. Mimo momentów dobrej gry, rzymianie musieli nieustannie gonić wynik, co ostatecznie zakończyło się bolesną porażką. Gasperini zwrócił uwagę na nietypowe sytuacje przy pierwszych trzech straconych bramkach, które jego zdaniem wynikły z niewytłumaczalnych błędów defensywy. Te pomyłki kosztowały klub szansę na dalszą grę w Europie i walkę o trofeum.
Zmęczenie i braki kadrowe dobiły rzymian
Kluczowym czynnikiem decydującym o odpadnięciu z turnieju okazało się wycieńczenie organizmów zawodników. Gasperini zauważył, że w dogrywce brak sił był szczególnie widoczny w formacji obronnej. Trener tłumaczył trudności faktem, że w kadrze brakuje obecnie czterech lub pięciu graczy występujących na tej samej pozycji. Choć zespół zdołał zareagować przy stanie 1:3 i walczył przez pełne 90 minut, to narastająca presja i braki kadrowe uniemożliwiły skuteczną rywalizację na najwyższym poziomie w doliczonym czasie gry.
Mimo fatalnego wyniku, szkoleniowiec znalazł powód do optymizmu w postawie jednego z podopiecznych. Donyell Malen otrzymał od trenera miano zawodnika nadzwyczajnego, który znacząco zwiększył siłę ognia zespołu w porównaniu do pierwszej części sezonu. Gasperini zaznaczył, że nie ma większych pretensji do swoich piłkarzy za występy w ostatnim tygodniu, w tym za mecz przeciwko Como. Według niego drużyna włożyła w grę maksimum wysiłku, jednak błędy indywidualne i krótka ławka rezerwowych okazały się barierą nie do przejścia.
