Hansi Flick nie kryje frustracji przed rewanżowym starciem ćwierćfinału Ligi Mistrzów z Atletico Madryt. Niemiecki szkoleniowiec Barcelony najpierw grzmiał na pracę sędziów, a teraz uderzył w organizatorów meczu w stolicy Hiszpanii. UEFA musiała oficjalnie zareagować na zarzuty trenera dotyczące stanu murawy na stadionie Metropolitano.
Podczas poniedziałkowego treningu Flick osobiście interweniował u delegata UEFA, Christiana Kofoeda. Trener Barcelony był wściekły na wysokość trawy i przygotowanie nawierzchni. Federacja odrzuciła już wcześniejszą skargę klubu dotyczącą braku rzutu karnego za zagranie ręką Marca Pubilla, ale w kwestii boiska postanowiła uspokoić Katalończyków. Podczas wtorkowego spotkania przedstawicieli obu drużyn zapewniono, że murawa spełni rygorystyczne wymogi i zostanie odpowiednio nawodniona przed pierwszym gwizdkiem sędziego.
Wojna nerwów i pomiary trawy w Madrycie
Pomiary wykonane w środę wykazały, że trawa ma 26 milimetrów, co mieści się w dopuszczalnym limicie 30 milimetrów. Atletico Madryt odbiera zachowanie Flicka jako próbę wywarcia presji na UEFA. Gospodarze skosili murawę zaraz po treningu Barcelony i planują kolejne cięcie tuż przed meczem. To już szóste starcie tych ekip w sezonie. Choć Barcelona wygrała trzy razy, to Atletico wyeliminowało ją z Pucharu Króla i ma przewagę w Lidze Mistrzów przy remisie 8:8 w bramkach w całym cyklu.
W kadrze Atletico na ten kluczowy mecz zaszły istotne zmiany. Do składu wracają Cardoso oraz Jan Oblak, ale zabraknie Barriosa i Hancko. Hansi Flick ma jednak asa w rękawie, bo potwierdził gotowość Gaviego do gry. Niemiec zaznaczył, że młody pomocnik daje z siebie wszystko i nie czuje strachu, co czyni go realną opcją na wtorkowy wieczór. Ostateczne decyzje personalne zapadną po ostatnim treningu, który ma rozstrzygnąć, kto wyjdzie w podstawowej jedenastce na gorącym terenie w Madrycie.
