Emma Raducanu i Alex Eala poznały swoje rywalki w prestiżowym turnieju Italian Open. Losowanie okazało się wyjątkowo brutalne dla obu zawodniczek. Brytyjka i Filipinka walczą o punkty rankingowe, które mają im zapewnić rozstawienie w nadchodzącym wielkoszlemowym Roland Garros, ale droga do tego celu jest najeżona przeszkodami.
Alex Eala zmierzy się w pierwszej rundzie z Magdaleną Fręch. Polka przyjeżdża do Rzymu po serii czterech porażek, co może być szansą dla Filipinki, która sama zmagała się ostatnio ze słabszą formą i urazami. Jeśli Eala pokona Polkę, a następnie Wang Xinyu, w trzeciej rundzie czeka na nią potężne wyzwanie w postaci turniejowej „dwójki”, Jeleny Rybakiny. Każdy mecz jest tu walką o przetrwanie w rankingu WTA.
Powrót Raducanu po tajemniczym wirusie
Dla Emmy Raducanu start w Rzymie to pierwszy występ od lutowego turnieju w Indian Wells. Mistrzyni US Open z 2021 roku pauzowała z powodu skutków wirusa, którego nabawiła się w Rumunii. Choć w pierwszej rundzie ma wolny los, w drugiej może trafić na świetnie dysponowaną na mączce Solanę Sierrę. Prawdziwe schody zaczną się jednak w trzeciej rundzie, gdzie prawdopodobną rywalką Brytyjki będzie mistrzyni Roland Garros, Coco Gauff.
Mimo trudnego losowania, Greg Rusedski uspokaja fanów Raducanu. Były tenisista obserwował jej trening z Lilli Tagger i podkreśla, że Emma gra agresywnie i dobrze uderza piłkę z forhendu. Brytyjka musi wygrywać, aby utrzymać miejsce w czołowej trzydziestce rankingu. Dobre wyniki w Rzymie i Paryżu są niezbędne, by mogła liczyć na rozstawienie podczas Wimbledonu, co znacznie ułatwiłoby jej start w domowym turnieju.
