Oliver Antman jest o krok od opuszczenia Rangers i przenosin do RSC Anderlecht. Trener Derek McInnes potwierdził w środę, że fiński skrzydłowy udał się już do Belgii, aby sfinalizować swój transfer.
Szkoleniowiec ekipy z Glasgow nie ukrywa, że sprawa jest już przesądzona. „Porozumienie zostało osiągnięte, a Oliver pojechał sfinalizować wszystkie formalności. Jestem niemal pewien, że wszystko ułoży się po jego myśli” — przyznał McInnes w rozmowie ze szkockimi mediami. To krótkie oświadczenie ucina spekulacje dotyczące przyszłości 24-letniego zawodnika, który w Szkocji spędził zaledwie rok. Choć Rangers kupili go za 3,5 miliona funtów, McInnes szybko uznał, że Fin nie pasuje do jego koncepcji budowy zespołu na nowy sezon.
Zarobią miliony na transferowym rozczarowaniu
Przygoda Antmana na Ibrox okazała się pasmem rozczarowań, biorąc pod uwagę jego wcześniejsze dokonania w barwach Go Ahead Eagles. W Holandii skrzydłowy błyszczał, notując 16 asyst i zdobywając Puchar Holandii, jednak w Glasgow kompletnie zatracił skuteczność. W 28 występach we wszystkich rozgrywkach zdołał strzelić tylko jednego gola i dołożyć pięć ostatnich podań. Mimo tak słabych statystyk, Rangers zdołali wynegocjować za niego kwotę przekraczającą pięć milionów euro, co pozwoli klubowi odnotować czysty zysk na tym ruchu.
Dla reprezentanta Finlandii przeprowadzka do Brukseli ma być szansą na odbudowanie formy i ucieczkę z miejsca, w którym nigdy nie zdołał się w pełni zaaklimatyzować. Anderlecht wygrał wyścig o podpis zawodnika, wyprzedzając zainteresowane kluby z Anglii oraz Holandii. Choć Rangers początkowo liczyli na jeszcze wyższą kwotę, ostateczna oferta Belgów została zaakceptowana, a sam piłkarz czeka już tylko na wyniki testów medycznych przed podpisaniem kontraktu z nowym pracodawcą.
