Genk przystępowało do fazy play-off belgijskiej Pro League z jasnym celem wywalczenia przepustki do europejskich pucharów. Ich niestabilna forma z sezonu zasadniczego powróciła jednak w najgorszym możliwym momencie. Porażka z Charleroi sprawiła, że sytuacja w tabeli stała się niezwykle napięta.
Obecnie lider ma na koncie 30 punktów, ale identycznym dorobkiem mogą pochwalić się Standard Liege oraz Westerlo. Ta druga ekipa zmarnowała ogromną szansę na samodzielne prowadzenie, remisując 3:3 z OH Leuven. To jedyny zespół w stawce, który wyraźnie odstaje od reszty i nie liczy się w walce o najwyższe cele. Pozostałe drużyny dzieli minimalny dystans, co zapowiada ogromne emocje w czterech ostatnich seriach gier.
Standard Liege wraca do gry po deklasacji
Standard Liege wysłał jasny sygnał rywalom, rozbijając Antwerp aż 5:0. Dzięki temu efektownemu zwycięstwu wskoczyli na drugie miejsce i w następnej kolejce zmierzą się z OH Leuven. Mimo dotkliwej klęski, Antwerp wciąż traci tylko trzy punkty do liderującego Genk. W nadchodzący weekend zagrają z Charleroi, które ma dokładnie taki sam dorobek punktowy. Każdy wynik w tym starciu bezpośrednio wpłynie na układ sił w czołówce tabeli.
Zwycięzca meczu między Antwerp a Charleroi może zniwelować stratę do Westerlo lub Genk, zależnie od rezultatu ich bezpośredniego spotkania. Walka o ostatni bilet uprawniający do gry w Europie prawdopodobnie rozstrzygnie się dopiero w ostatniej minucie finałowej kolejki. Pięć zespołów dzieli zaledwie jeden mecz, co czyni końcówkę sezonu w Belgii jedną z najbardziej nieprzewidywalnych w ostatnich latach.
