To była jedna z najtrudniejszych decyzji transferowych tego lata na Goodison Park. Choć Nottingham Forest było bliskie pozyskania Harrisona Armstronga, transakcja ostatecznie nie dojdzie do skutku. Właściciele Evertonu, The Friedkin Group, po wewnętrznych naradach zdecydowali, że 19-letni pomocnik jest zbyt cennym elementem projektu budowanego przez Davida Moyesa, by pozwolić mu na odejście.
Negocjacje między klubami były na bardzo zaawansowanym etapie. Nottingham Forest oferowało za wychowanka akademii Evertonu 40 milionów funtów oraz dodatkowe bonusy w postaci klauzuli od przyszłej sprzedaży. Oferta ta wywołała spore poruszenie i złość wśród kibiców z Liverpoolu, którzy widzą w Armstrongu największy talent klubu od lat. W sprawę osobiście zaangażował się przewodniczący Dan Friedkin, który wraz z zarządem uznał, że wartość sportowa i status wychowanka przeważają nad korzyściami finansowymi.
Harrison Armstrong przebojem wdarł się do podstawowego składu Evertonu, rozpoczynając oba pierwsze mecze obecnego sezonu Premier League. Po powrocie z wypożyczenia do Preston North End w styczniu zeszłego roku, młody Anglik regularnie udowadnia swoją wartość, wykazując się opanowaniem i dojrzałością w środku pola. Nottingham Forest szukało wzmocnień w tej strefie po tym, jak Elliot Anderson odszedł do Manchesteru City za 116 milionów funtów, jednak tym razem musieli obejść się smakiem.
