Mikel Arteta chce wzmocnić siłę ognia swojej drużyny w ostatnich dniach letniego okna transferowego. Na celowniku Arsenalu znalazł się Marcus Rashford, który po udanym okresie na wypożyczeniu wraca do planów największych klubów w Anglii.
Według raportu 4-4-2, Manchester United oczekuje około 60 milionów funtów za swojego wychowanka. Choć kwota ta jest precyzyjnie określona, Czerwone Diabły wykazują dużą niechęć do finalizacji transakcji z klubem z Londynu. Władze z Old Trafford są „niechętne wzmacnianiu bezpośredniego rywala” w walce o najwyższe cele w Premier League, co stawia pod znakiem zapytania powodzenie całego przedsięwzięcia.
Powrót do formy i transferowe dylematy Arsenalu
Rashford ma za sobą imponujący sezon 2025/26, który spędził na wypożyczeniu w Barcelonie. W barwach Dumy Katalonii rozegrał 49 spotkań, zdobywając 14 bramek i notując 14 asyst. Mimo tak dobrych statystyk, hiszpański klub nie zdecydował się na transfer definitywny, wybierając sprowadzenie Anthony'ego Gordona oraz Karima Adeyemiego. To otworzyło drogę dla Arsenalu, który widzi w 28-latku idealne uzupełnienie formacji ofensywnej.
Sytuacja kadrowa Kanonierów wymusza ruchy na rynku. Choć do zespołu dołączył już Christos Tzolis z Club Brugge, zastępując Leandro Trossarda, niepewna pozostaje przyszłość Gabriela Martinelliego, łączonego z Al-Hilal. Rashford, dzięki swojej wszechstronności, mógłby nie tylko rywalizować na lewym skrzydle, ale również stanowić alternatywę dla Gabriela Jesusa na pozycji środkowego napastnika. Taka elastyczność taktyczna jest dla sztabu szkoleniowego Arsenalu kluczowa.
Mimo sportowych argumentów, finansowe i ambicjonalne aspekty mogą zablokować ten ruch. Manchester United twardo obstaje przy kwocie 60 milionów funtów, co dla Arsenalu stanowi spore wyzwanie budżetowe w końcówce sierpnia. Dodatkowo, status Premier League champions, o którym wspomina 4-4-2 w kontekście potencjalnego nabywcy, sprawia, że negocjacje między klubami są wyjątkowo trudne i mało prawdopodobne, by doszły do skutku przed zamknięciem okna.
