Eric Garcia wyrasta na kluczową postać w układance Hansiego Flicka. Obrońca Barcelony opowiedział o trudnym tygodniu, roli lidera oraz wzorcach, które czerpie od legendarnych kapitanów Dumy Katalonii.
Porażki z Atletico Madryt i Gironą wywołały niepokój w Barcelonie. Garcia przyznaje, że przegrana w półfinale Copa del Rey z madrytczykami była efektem braku odpowiedniej intensywności i nastawienia. Zespół frustrowały decyzje sędziego, w tym nieuznany gol i doliczony czas gry. Z kolei starcie z Gironą określił jako szalony mecz od jednej bramki do drugiej. Dwa spokojniejsze tygodnie bez gry co trzy dni pozwoliły jednak drużynie na analizę błędów, trening i wzmocnienie taktycznego podejścia przed kluczową fazą sezonu.
W szatni Barcelony nie brakuje emocji, o czym świadczą relacje Garcii z Raphinhą. Brazylijczyk bywa bardzo porywczy, co prowadzi do kłótni między zawodnikami. Eric Garcia uważa to za zjawisko pozytywne, ponieważ szczerość i wyjaśnianie sobie spraw prosto w oczy buduje zaufanie. Jako jeden z bardziej doświadczonych graczy stara się dopasować komunikat do konkretnego kolegi. Jednych motywuje żartem, inni potrzebują poważnej rozmowy, by podnieść morale. Trener Flick wymaga od piłkarzy otwartości i dzielenia się spostrzeżeniami z boiska.
Garcia stał się najczęściej wykorzystywanym zawodnikiem przez Flicka, choć w styczniu był bliski odejścia z klubu. Jego wszechstronność pozwala mu grać na środku obrony, boku defensywy, a nawet jako defensywny pomocnik, co może być kluczowe przy kontuzji Frenkiego de Jonga. Piłkarz wzoruje się na Carlesie Puyolu i Javierze Mascherano. Szczególnie bliska relacja łączy go z Puyolem, który uczy go odpowiedniego podejścia i poświęcenia. To właśnie te cechy mają pomóc Barcelonie w nadchodzących meczach Ligi Mistrzów i LaLiga.
