Barcelona awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzów po nieprawdopodobnym meczu z Newcastle United, który zakończył się wynikiem 7:2. Choć w dwumeczu stanęło na 8:3, Hansi Flick przeżył na ławce trenerskiej prawdziwy rollercoaster emocji. Niemiecki szkoleniowiec musiał reagować na boiskowe wydarzenia w sposób, którego nikt nie przewidział przed pierwszym gwizdkiem sędziego.
Pierwsza połowa nie zapowiadała tak wysokiego zwycięstwa, a defensywa Dumy Katalonii momentami przypominała ser szwajcarski. Anthony Elanga dwukrotnie doprowadzał do wyrównania, wykorzystując błędy Erica Garcii i Joao Cancelo. Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy Eric Garcia doznał odnowienia kontuzji ścięgna podkolanowego i musiał opuścić murawę. Barcelona schodziła na przerwę z prowadzeniem 3:2 tylko dzięki rzutowi karnemu, który pewnie wykorzystał Lamine Yamal po faulu na Raphinhi.
Wojciech Szczęsny wkracza do gry
Prawdziwy popis siły nastąpił po zmianie stron, gdy maszyna Flicka w końcu zaczęła funkcjonować bez zarzutu. Fermin Lopez podwyższył wynik, a przełamanie zaliczył Robert Lewandowski, który zdobył dwie bramki w odstępie zaledwie pięciu minut. Dla polskiego napastnika były to niezwykle ważne trafienia, biorąc pod uwagę, że w ostatnich jedenastu spotkaniach tylko trzykrotnie trafiał do siatki. Wynik meczu na 7:2 ustalił Raphinha, wykorzystując fatalny błąd Jacoba Ramseya pod własnym polem karnym.
Mimo strzeleckiego festiwalu, nastroje w szatni Barcelony mąci sytuacja zdrowotna w zespole. Największym zaskoczeniem był moment, w którym Joan Garcia zaczął utykać z powodu urazu łydki. W jego miejsce na boisku pojawił się Wojciech Szczęsny, co wywołało ogromne poruszenie na trybunach. Teraz kataloński gigant czeka na rozstrzygnięcie starcia między Atletico Madryt a Tottenhamem, by poznać swojego kolejnego rywala w walce o półfinał elitarnych rozgrywek.
