Podczas spotkania ligowego z Ruchem Chorzów zawodnicy Wisły Kraków często przewracali się na murawie. Padło pytanie o to, czy to nie problem „Białej Gwiazdy” po stronie technicznej.
Spotkanie Ruchu Chorzów z Wisłą Kraków stało się wielkim wydarzeniem medialnym, gromadząc na trybunach aż 53 314 osób. Mecz prowadzony przez Tomasza Kwiatkowskiego od początku był intensywny, co przełożyło się na cztery żółte kartki – ukarani zostali Karasiński i Jendryka z ekipy gospodarzy oraz Carbó i Ertlthaler po stronie krakowskiej.
Wynik otworzył w 15. minucie Patryk Szwedzik, dając prowadzenie Chorzowianom, jednak lider tabeli zdołał odpowiedzieć w drugiej połowie. W 66. minucie do wyrównania doprowadził Frederico Duarte, ustalając wynik spotkania na 1:1.
Mimo czysto sportowej rywalizacji, w trakcie gry zauważalny był pewien problem z przyczepnością zawodników, którzy momentami mieli trudności z utrzymaniem równowagi. Kwestia ta została poruszona podczas pomeczowej konferencji prasowej.
Trener Mariusz Jop, pytany o to, dlaczego wielu graczy ślizgało się na boisku, wyjaśnił, że jego zdaniem powodem była usterka systemu nawadniającego w konkretnym fragmencie boiska.
Szkoleniowiec przyznał, że faktycznie w pewnej strefie warunki różniły się od reszty pola gry.
„Po lewej stronie boiska, patrząc od ławki, był jakiś problem z nawodnieniem. Nawierzchnia była tam inna niż w pozostałych miejscach i faktycznie piłkarze obu drużyn mieli tam problem z przyczepnością” – skomentował Mariusz Jop.
Wisła Kraków, mimo punktu w Chorzowie, utrzymała korzystną sytuację w tabeli Betclic 1. Ligi, gdzie z dorobkiem 58 punktów pewnie przewodzi stawce, wyprzedzając Śląsk Wrocław o siedem oczek.

