Boris Becker publicznie uderza w Stefanosa Tsitsipasa po jego kolejnej kompromitacji na korcie. Niemiecka legenda tenisa zastanawia się, kiedy Grek w końcu zrozumie, że musi wprowadzić radykalne zmiany w swoim życiu zawodowym. Jak donoszą media, sytuacja dwukrotnego finalisty turniejów wielkoszlemowych staje się krytyczna, a jego pozycja w światowym rankingu leci na łeb na szyję.
Czarna seria Tsitsipasa trwa w najlepsze po turnieju w Monachium. Grek przegrał w pierwszej rundzie z Fabianem Marozsanem, zajmującym 42. miejsce w rankingu ATP, mimo że miał piłkę meczową w drugim secie. To już jego trzecia porażka z rzędu i szósta w ostatnich ośmiu spotkaniach. 27-letni zawodnik, który jeszcze rok temu był ósmą rakietą świata, obecnie osunął się na 79. lokatę. Jest to jego najniższa pozycja od lutego 2018 roku.
Kryzys byłej trzeciej rakiety świata
Becker zareagował na te doniesienia w mediach społecznościowych, pisząc wprost, że Tsitsipas jest wciąż wystarczająco młody, by odwrócić losy swojej kariery, o ile naprawdę tego chce. Upadek jest bolesny, bo Grek przez pięć lat z rzędu kończył sezony w czołowej szóstce rankingu. W swoim dorobku ma triumf w ATP Finals oraz trzy zwycięstwa w Monte Carlo, jednak obecna forma stawia pod znakiem zapytania jego powrót na szczyt.
Sam tenisista zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i zapowiada walkę o odzyskanie dawnego statusu. Tsitsipas przyznał, że akceptuje swoją obecną pozycję i jest gotowy na grę w turniejach niższej rangi ATP 250, aby rozegrać więcej meczów i poczuć rytm gry. Podkreślił, że potrzebuje dużej liczby setów, by wrócić do miejsca, do którego jego zdaniem należy. Najbliższe tygodnie pokażą, czy dodatkowe starty pomogą mu zatrzymać ten drastyczny zjazd.
