Casper Ruud przeżył prawdziwy koszmar tuż przed startem turnieju w Madrycie, gdzie broni wywalczonego przed rokiem tytułu. Norweg przyznał, że z powodu urazu łydki miał ogromne problemy z poruszaniem się. Jak donoszą media, sytuacja była na tyle poważna, że tenisista nie był w stanie samodzielnie wchodzić po schodach.
Wszystko zaczęło się podczas turnieju w Monte Carlo. W meczu trzeciej rundy przeciwko Felixowi Auger-Aliassime Ruud poczuł nagły, przeszywający ból. Początkowo miał nadzieję, że to tylko bolesny skurcz po intensywnych wymianach, jednak rzeczywistość okazała się znacznie gorsza. Badania wykazały naciągnięcie mięśnia, co zmusiło go do wycofania się z zawodów w Barcelonie. Gdyby nie zdążył wrócić na korty w stolicy Hiszpanii, groził mu bolesny spadek w rankingu poza czołową dwudziestkę piątkę zestawienia ATP.
Ratunek w akademii legendy i rady od mistrza
W walce o powrót do zdrowia Ruud udał się na Majorkę do akademii swojego idola, Rafaela Nadala. Hiszpan, który na mączce wygrał niemal wszystko, osobiście wspierał Norwega w trudnych chwilach. Nadal przekazał mu, że ma o co walczyć w nadchodzących tygodniach i zachęcał do dawania z siebie wszystkiego mimo przeciwności. Ruud podkreśla, że od 22-krotnego mistrza wielkoszlemowego uczy się przede wszystkim determinacji i wygrywania meczów nawet wtedy, gdy organizm nie funkcjonuje na sto procent swoich możliwości.
Obecnie zajmujący 15. miejsce w rankingu zawodnik czuje się już znacznie lepiej. Proces leczenia naciągniętego mięśnia przebiegł szybciej niż zakładano dzięki intensywnej rehabilitacji i ćwiczeniom poprawiającym przepływ krwi. Ruud jest już w Madrycie i przygotowuje się do swojego pierwszego meczu. Jego rywalem w drodze po obronę 1000 punktów rankingowych będzie Jaume Munar, z którym Norweg ma korzystny bilans spotkań wynoszący sześć zwycięstw przy tylko jednej porażce.
