Carlos Alcaraz nie wróci do gry tak szybko, jak zakładano. Plotki o powadze urazu nadgarstka, którego nabawił się w kwietniu w Barcelonie, przybierają na sile. Hiszpan potwierdził już, że opuści nie tylko sezon na mączce z French Open na czele, ale także Wimbledon. Sytuacja jest poważna, a ręka zawodnika wciąż znajduje się w gipsie, co przeczy wcześniejszym doniesieniom o zwykłym stanie zapalnym.
Oliwy do ognia dolał Rafael Nadal, który w rozmowie z Radio Nacional de Espana użył wymownego określenia. Legendarny tenisista przyznał, że rozmawiał z młodszym kolegą o jego „złamanym” nadgarstku. Nadal zaznaczył, że sam dwukrotnie przechodził przez identyczny problem zdrowotny. Choć słowo „złamanie” nie musi być interpretowane dosłownie, jasno wskazuje, że uraz jest znacznie głębszy i bardziej bolesny, niż początkowo komunikował sztab zawodnika.
Widmo kariery przerwanej przez kontuzje
Środowisko tenisowe obawia się powtórki z historii Juana Martina Del Potro, którego karierę zniszczyły właśnie nawracające problemy z nadgarstkami. Greg Rusedski ostrzega, że Alcaraz nie może wrócić na kort zbyt wcześnie. Obecnie najbardziej optymistyczny scenariusz zakłada powrót siedmiokrotnego triumfatora turniejów wielkoszlemowych w sierpniu na amerykańskie korty twarde. Jeśli tak się nie stanie, zagrożony będzie jego udział w jakichkolwiek zawodach do końca tego roku.
