Iga Świątek przetrwała prawdziwy dreszczowiec w pierwszej rundzie Wimbledonu 2026. Polska tenisistka pokonała Taylor Townsend 6:1, 2:6, 6:3, ale mecz kosztował ją mnóstwo sił i emocji. Tuż po zakończeniu spotkania obrończyni tytułu usiadła na ławce i zaczęła niekontrolowanie płakać.
Trzecia rakieta świata dominowała w pierwszym secie, jednak później sytuacja wymknęła się spod kontroli. Townsend, zajmująca 79. miejsce w rankingu, błyskawicznie objęła prowadzenie 4:0 w drugiej partii, co wywołało widoczną nerwowość u Polki. Marion Bartoli, komentująca mecz dla BBC 5 Live, zwróciła uwagę na niepokojące sygnały płynące z mowy ciała Świątek. Według ekspertki zachowanie zawodniczki było dziwne, a trener Francisco Roig musiał krzyczeć, by podopieczna w ogóle na niego spojrzała przed decydującym setem.
Emocjonalna odpowiedź mistrzyni na korcie
Świątek po meczu odniosła się do trudnych chwil, dziękując swojemu sztabowi za wsparcie w kluczowych momentach. „Słuchałam mojego boksu, bardzo mnie wspierali. Wiedziałam, że muszę grać solidnie, a nie szukać winnerów czy serwisów dających punkty bezpośrednio. Chodziło o bezpieczniejszą grę i szansę na wymianę” – przyznała Polka. Tenisistka nie ukrywała, że w drugim secie stała się bardzo spięta, ale ostatecznie zdołała odzyskać spokój i opanowanie niezbędne do awansu.
Współpraca z Francisco Roigiem, która trwa od sezonu na mączce, została wystawiona na ciężką próbę podczas tego spotkania. Mimo problemów z regularnością, Świątek czuje się dobrze ze swoją grą i podkreśla, że kluczem do sukcesu w kolejnych rundach będzie powtarzalność. W drugiej rundzie Wimbledonu Polka zmierzy się z Karoliną Pliskovą, a w dalszej fazie turnieju na jej drodze może stanąć Serena Williams, która wraca do gry w turnieju singlowym.
